FOTOGRAFIA AMATORSKA
Zbigniew Wójcik
   Home      WYCIECZKI RÓŻNE      Wizyta u Króla Biebrzy

Wizyta u Krzysztofa Kawenczyńskiego w Budach tzw."Króla Biebrzy"

                                                                        wycieczka z dnia 2 czerwca 2014r. 
 
        
 
W czasie naszego trzydniowego pobytu nad Biebrzą wybraliśmy się na wieżę obserwacyjną ustawioną na bagnach w pobliżu Carskiej Drogi (Carski Trakt). Droga biegnie na przestrzeni prawie 35 km od wsi Strękowa Góra do miejscowości Osowiec-Twierdza przez sam środek Biebrzańskiego Parku Narodowego oraz Natura 2000.
 
 
 
Droga carska powstała pod koniec XIX wieku i miała służyć carskim wojskom, dzisiaj w jej okolicy można zaobserwować różne zwierzęta zwłaszcza "króla Biebrzy" - łosia.  Wzdłuż drogi znajduje się kilka punktów widokowych i wież obserwacyjnych. Jesteśmy na jednej z nich - widok na bagna jest rozległy i przepiękny.
 
        
 
Wieża obserwacyjna znajduje się na skraju lasu olsowo-brzozowego, a więc jest to wspaniałe miejsce do ujrzenia łosia wychodzącego z lasu na żer. Oczywiście pod warunkiem że siedzi się cicho. W naszym przypadku nie było to możliwe.
 
         
 
Pojechaliśmy tam całą rodziną z dzieciakami. To był błąd. Gdy tylko towarzystwo opuściło pojazd narobiło tyle hałasu, że łosie chyba z tydzień nie pokażą się w tym miejscu.
 
 
 
 
                                                  
 
 
 
Nie dziwota że łosie schowały się w lesie a nam nie pozostało nic innego jak schować aparaty fotograficzne i szukać "Króla Biebrzy" gdzie indziej. A poszukiwania rozpoczynamy przy restauracji "Dwór Dobarz" przy Carskiej Drodze.
 
 
         
 
A tym poszukiwanym  jest pan Krzysztof Kawenczyński, były antykwariusz z Warszawy który zamieszkał przed laty w niewielkiej osadzie leśnej Budy - to właśnie on jest przez miejscowych nazywany "Królem Biebrzy". Nie jest łatwo do niego trafić więc dla zainteresowanych mapka dojazdu poniżej:
 
 
 
Ruszamy z pod restauracji "Dwór Dobarz" w kierunku Goniądza i po 250 metrach mijamy mostek na rzece Kosadka;  0,51 km - granica lasu; 0,64 km - w lewo odchodzi leśna droga (my jedziemy dalej asfaltem);  0,82 km - odchodzi droga leśna w lewo w którą skręcamy; 2,38 - skrzyżowanie dróg w Budach - skręcamy w prawo;    2,84 km dojeżdżamy do siedliska "Sucha Barć". Jesteśmy na miejscu.
 
        
 
W Suchej Barci można zanocować na polu biwakowym lub w oryginalnej chałupie, a oznajmia o tym bardzo ciekawa kompozycja przy wjeździe. Zresztą od przekroczenia symbolicznej bramy siedliska wszystko jest bardzo oryginalne.
 
 
 
Przy drodze leśnej, przed posesją oraz zaraz za bramą oglądamy nastrojowe kapliczki, świątki i rzeźby.
 
O ustawianie ich przy drodze leśnej należącej do Biebrzańskiego Parku Narodowego pan Krzysztof miał drobne kłopoty z urzędnikami państwowymi.
 
Według mojej oceny jest to trochę biurokratyczne podejście - przecież dodają one kolorytu i atrakcyjności tym terenom. Proszę ocenić sami.
 
         
               ... czy przy widocznym szlaku turystycznym taka kapliczka przeszkadza?                       
 
 
                                            
 
 
 
A wracając do "Króla Biebrzy" przez miejscowych zwanego również "Puchaczem" a to z uwagi na bujną fryzurę, to mimo że nasza rodzinna wizyta nie była zapowiedziana przywitał nas bardzo serdecznie.
 
 
Zresztą nie tylko on. Powitał nas również przesympatyczny, wesoły spaniel oraz kot. Spaniel przez cały czas się popisywał i kopał z zapałem dołki którymi poryty jest cały plac.
 
             
 
      
 
W tej archaicznej, baśniowej scenerii pan Krzysztof opowiada nam historię osady Budy oraz swoją przygodę związaną z tym miejscem. Zaręczam, że historia jest bardzo ciekawa i sięga wiele lat wstecz. Skąd i kiedy  powstał przydomek "Król Biebrzy" -  z opowieści pana Krzysztofa wynika, że w roku 1992 po raz pierwszy zrobił to jego przyjaciel malarz Piotr Orzechowski który przez całą noc malował jego portret na ścianie i nad ranem dał mu właśnie ten tytuł. I tak zostało do dzisiaj. 
 
 
 
 
Już w roku 1973 będąc tu po raz pierwszy nad Biebrzą został zauroczony tutejszym krajobrazem, przyrodą, zwierzętami oraz serdecznością mieszkańców. Dwadzieścia lat później postanowił zamieszkać tu na stałe. W tym czasie w osadzie Budy mieszkał jedyny żyjący mieszkaniec Władysław Mocarski od którego pan Krzysztof kupił siedlisko Sucha Barć.
 
Krzysztof Kawenczyński  ma prawie 61 lat, a  swoje 60-lecie urodzin przypadające w dniu 29.10 2013 obchodził w gronie przyjaciół - były życzenia,wspomnienia i prezenty.
 
                                               
 
Wejścia do tej kupionej chałupy strzegą rzeźby konik "Taraj" i jego opiekunka. Osobiście zastanowiło mnie dlaczego konik nazywa się Taraj, gdyż z krzyżówek wiem że Taraj to nie koń lecz cętkowany kot drapieżny zamieszkujący Indie i Sumatrę który bardzo dobrze pływa.
W słowniku etymologicznym języka polskiego Wiesława Beresia znalazłem podobne słowo "taraka" pochodzące od polskiego słowa "tarzać się", a zatem taraka to ktoś, kto się tarza. Czyli b. prawdopodobne że "taraj" znaczyło dla miejscowych konika tarzającego się w ziemi na grzbiecie co koniom zdarza się b. często.
 
 
... następny uroczy zakątek Suchej Barci.
 
 
 
Niby zwykła altana, ale uważny obserwator zauważy wiele szczegółów i przedmiotów dawnego kunsztu rzemieślników: cieśli, wikliniarza, kołodzieja, kowala.  Szczególnie cenny eksponat to drabiniasty wóz - takie już dawno nie jeżdżą w tej okolicy. A zawód kołodzieja wyrabiającego koła do wozów dawno zaniknął.
 
 
 
Od 20 lat pan Krzysztof zbiera po okolicy leżące na strychach i zapomniane przedmioty, wytwory rzemieślników, artystów ludowych aby ocalić je od zapomnienia,  a ma w tym duże doświadczenie gdyż w Warszawie przy Barbakanie posiadał antykwariat. Spieniężone zbiory warszawskie pozwoliły mu na dokupienie ziemi - dzisiaj jego posiadłość rozrosła się do kilkudziesięciu hektarów. A malowniczość tego gospodarstwa jest wyjątkowa.
 
 
Po śmierci ostatniego miejscowego mieszkańca nasz rozmówca jest jedynym człowiekiem zamieszkującym na stałe w osadzie leśnej Budy.Wbrew pozorom w siedlisku Sacha Barć jest całkiem tłoczno: kilkadziesiąt porzuconych psów, koty, kilka krów czerwonej rasy, koniki polskie, kury, gęsi, świnie. Jest również na pół oswojony lis oraz jak na mokradła przystało bocian na słupie stojącym przy chałupie.
 
 
 
Wchodzimy do wnętrza chałupy będącej właściwie muzeum, skansenem - jest tu wszystko co powinno się tam znaleźć - książki, rzeźby, obrazy, gramofony, narzędzia, naczynia, stary piec kaflowy, tkaniny, meble i wiele , wiele innych przedmiotów. Zbiorów przybywa - zaczyna brakować miejsca dla właściciela.
 
           
 
 
 
 
Znajdziemy tu wszystko - cenne książki,patefon ciągle działający, kolorowe rzeźbione szachy, wszechobecne dudki, sekutnicę bagienną wyglądającą na biskupa.
 
           
 
Ręcznie robione i malowane dudki do dziś zdobią okna w tych okolicach. Są dalej wyrabiane w okolicy Tykocina i sprzedawane jako pamiątki z nad Biebrzy.
 
 
 
   
W zbiorach znajduje się bardzo dużo rzeźb miejscowych artystów ludowych między innymi Dionizego Purty, Ryszarda Myśliwca oraz obrazów malarza i rzeźbiarza Piotra Orzechowskiego który jak wcześniej napisałem nadał mu przydomek "Król Biebrzy".
 
 
 
Większość rzeźb inspirowana jest starymi tradycjami ludowymi które przedstawiają miejscowych ludzi wykonujących prace codzienne dzisiaj zupełnie zapomniane, przy użyciu przedmiotów, narzędzi których nazwy są dla dzisiejszych ludzi co najmniej abstrakcyjne. Przykładem powyższe zdjęcie przedstawiające trzy wieśniaczki:
  • pierwsza ubija masło w "tłuczce" czyli maselnicy. Było to naczynie z drewna w kształcie beczułki z pokrywą i drążkiem zakończonym dziurkowanym krążkiem
  • druga trzyma w ręku "kijankę" służącą dawniej do prania tkanin w rzece lub stawie. Mogła też służyć do ubijania lnu
  • trzecia czesze len na przyrządzie pozwalającym rozczesywać i prostować włókna lnu
Wśród tego wszystkiego obrazy  miedzy innymi Piotra Orzechowskiego "Bogini Wiosny"
 
 
 
Gdzieś pod samą powałą można dostrzec przywieziony z Westfalii szwardzwalski zegar z kukułką otoczony woalem pajęczyny utkanym przez pająki.
 
 
 
 
 
Na poczesnym miejscu bardzo ciekawy "łapacz snów" pierwotnie znany i stosowany tylko przez kanadyjskie i północnoamerykańskie plemiona
indiańskie przeważnie Siuksów.
 
Wieszano go nad miejscem przeznaczonym do spania by w nocy mógł wyłapywać złe sny, myśli, zmory i natręctwa.
Natomiast dobre sny znajdowały drogę poprzez otwory utkanej sieci.
 
Łapacze przyjmowały różne formy i były robione z różnych materiałów np. w kształcie okręgu, prostokąta, łezki lub kropli wody. W te kształty zawsze była wkomponowana pajęcza sieć z dostępnych w danym rejonie surowców.
 
Ten jest wykonany z biebrzańskich gałązek , gospodarczego sznurka, koralików, piór, a żeby była większa moc oddziaływania ozdobiony podobizną papieża Benedykta XIV i wizerunkiem Matki Boskiej z dzieciątkiem.
 
Taki łapacz snów na pewno zapewni śpiącemu ochronę przed nocnymi koszmarami.
 
 
 
... kolekcja ptaków: orzeł, sowy, dudek i inne brodzące - ale po co wśród nich niedźwiedź?
 
 
Wszystkiego znajdującego się w tej chałupie nie sposób pokazać, więc jeszcze tylko kilka losowych zdjęć z tej ogromnej i różnorodnej kolekcji.
 
 
 
            
 
 
Kącik osobisty właściciela
.... osobisty kącik właściciela.
 
            
 
 
 
W chacie nie zabrakło miejsca na najbardziej tradycyjny w rejonie Podlasia wyrób tj. nalewkę czyli bimber. Tradycja pędzenia bimbru na Podlasiu sięga czasów carskich i dla nikogo z tego regionu nie jest tajemnicą że to nielegalne przedsięwzięcie trwa nadal.
 
Występuje pod wieloma nazwami: samogon, łzy sołtysa, krzakówka, księżycówka, prymucha, swojska wódka. Ale najczęściej jest znana i sprzedawana pod nazwą duch puszczy lub kopnięcie łosia. U pana Krzysztofa ten kącik tradycji pilnuje zmęczona kopaniem dołków sunia spanielka.
 
 
 
Jak duża to tradycja na Podlasiu niech świadczy fakt, że kilka lat temu otwarto w Białymstoku pierwsze w Polsce Muzeum Bimbrownictwa, gdzie można obejrzeć kompletne oryginalne aparatury do pędzenia bimbru.
 
My dzień wcześniej  na zorganizowanym ognisku byliśmy poczęstowani tym specjałem tj."kopnięciem łosia" wyprodukowanym w Puszczy Knyszyńskiej,  a ściślej tzw. "bikwicówką" sporządzoną na bazie zioła leczniczego rosnącego w puszczy.
 
Uzyskać tak piękny bursztynowy kolor, smak, zapach i moc 60% to czysta poezja.
 
                     Na bagnach biebrzańskich - gdzie łoś stąpa miękko
                              gdzie wschodu słońca możesz dotknąć ręką...
                     Na tychże bagnach - śniegiem zasypanych 
                              śród kurhanów białych, dzikich, nieprzebranych 
 
       
 
 
 
          
           By duch nie zginął - w czasie dni pogodnych
                  Nalewkę się czyni dla podniebień godnych...
 
           Pradawnym przepisem jest ci uwarzona
                   Jeszcze się nie zrodził, kto by ją pokonał
            Panem czy lokajem, żebrakiem czy księciem
                    Każdy poległ walcząc z Łosiowym Kopnięciem.
 
             Z tego właśnie źródła jest ta butelczyna
                    - niechaj Ci najlepsze chwile przypomina.
 
             Niechaj Ci się darzy tak we dnie, jak w nocy
                       byś nie musiał prosić sąsiada pomocy
              A bacz uważnie, gdy sięgasz po kielich
                        aby Cię koledzy nieść w dom nie musieli...
 
              By się nie wstydziły za Rodzica dziatki
                         - żyj długo, szczęśliwie - mądry bądź i gładki...
 
      Nalewka Biebrzańska dla Przyjaciół - seria limitowana
      moc 60%            Wyrób kolekcjonerski.
 
 
 
 
Opuszczamy tą malowniczą chatę i myliłby się ktoś myśląc że to koniec wizyty u "Króla Biebrzy". Nieopodal stoi bowiem jeszcze jedna chata zakupiona przez pana Krzysztofa w innej miejscowości, rozebrana i zmontowana w Suchej Barci jest również pełna eksponatów.
 
 
 
 
         
 
Chata posiada ganek pełen eksponatów, a strzegą je umieszczone na szczycie ganku zmurszałe anioły.
 
 
 
 
 
 
W tej chacie eksponaty są ułożone jeszcze bardziej tematycznie. Oglądamy pod ścianą wydłubane z jednego kawałka pnia drewniane naczynia tzw. stępy.
 
Te większe służyły do robienia kaszy jaglanej z prosa.
Najczęściej stały w tej części obory, która była przeznaczona na przechowywanie narzędzi rolniczych, czyli w szopie.
 
Oprócz wydrążonych stęp widać inne ciekawe naczynia i urządzenia które w większości wyszły całkowicie z użycia, a które możemy jedynie zobaczyć w takich miejscach jak ten regionalny skansen.
 
Są tu:
  • szatkownica ręczna do kapusty - dzisiaj również spotyka się takie szatkownice
  • kijanka - narzędzie w postaci deszczułki używane dawniej do prania w rzece lub stawie lub także do obijania lnu. Pranie tym narzędziem polegało na wielokrotnym uderzaniu zamaczanej w wodzie sztuki odzieży kijanką i stałym spłukiwaniu wodą. Cząsteczki brudu wybijane były mechanicznie spomiędzy włókien tkaniny, a następnie wypłukiwane. Niekiedy podczas prania dodatkowo dodawano niewielkie ilości mazi otrzymywanej przez prażenie popiołu roślinnego i łoju (poprzednik mydła)
  • tłuczka czyli maselnica - w postaci beczki z przykrywką i do tego kij zakończony krążkiem z otworami.
  • maglownice ręczne  (tarka + wałek) - uprana i wysuszona bielizna była sztywna. Na wałek nawijano złożoną sztukę np.prześcieradła i przy pomocy maglownicy zmiękczano. Sama maglownica to płaski kawałek drewna z uchwytem, na którym z jednej strony były zrobione karby.
  • młot drewniany - prawdopodobnie do ogłuszania wyłowionych ryb - z wielkości młota widać, że kiedyś ryby były duże
  • łopata do pieca chlebowego
  • słomiane pojemniki do przechowywania materiałów sypkich
  • dzbany gliniane na płyny
  • dzieża
  • w rogu drewniana wanienka - myślę że wyrabiano w niej ciasto, oporządzano zabite zwierzęta a prawdopodobnie kąpano też niemowlaki.
W tej drugiej chałupie jest dużo eksponatów wykonanych przez rzemieślników takich jak bednarz, kowal, garncarz, wikliniarz, rymarz, kołodziej a więc reprezentujących ginące już zawody.
 
 
 
 
... świnka jest świetna - to chyba pojemnik na chleb
 
Sporo jest narzędzi kowalskich i stolarskich - młotki kowalskie, szczypce, obcęgi, ściski stolarskie, strugi stolarskie itp. Kiedyś na Podlasiu było dużo kuźni, a zawód kowala był zaliczany do elity rzemieślników.
 
 
              
 
Jest i piękna kolekcja glinianych naczyń, garnków, dzbanów zwanych siwakami. Produkcją siwaków zajmowały się całe rodziny w Czarnej Wsi Kościelnej, Chrabołach, Hryniewiczach Dużych, Suszynie i Poniklicy. Wynikało to z dostępności do dużych zasobów gliny w tych wsiach. Na Podlasiu najpopularniejsze były tak zwane "siwaki", które wypalano na czarno, nazywając także te garnki "dymiane".
 
           
 
Bardzo cennym eksponatem jest stuletnia drewniana brona podlaska-laskowa wykonana bez użycia jednego gwoździa - prawdopodobnie to jedyny oryginalny egzemplarz w Polsce. Nazwa wywodzi się z tego, że jej elementem nośnym jest wygięty półkoliście drewniany pręt z leszczyny do którego są przymocowane cieńsze pręty. Do nich mocowane są drewniane zęby przy pomocy  wikliny. Ciągniona była przez konie lub woły.
 
 
 
 
.... a to żywy eksponat na koniku bujanym.
 
A temu wszystkiemu przy dźwiękach kapeli muzyków żydowskich przygląda się cała kolekcja aniołów, świętych, zakonników i zwykłych śmiertelników.
 
 
 
            
 
 
 
 
Czas szybko zleciał słuchając ciekawych opowieści pana Krzysztofa, w czasie jednej wizyty ciężko to wszystko opanować, zapamiętać, sfotografować. Pozostawiamy "Króla Biebrzy" na jego włościach i ruszamy realizować dalszy ciąg naszego pobytu na bagnach Biebrzy.
 
 
 
 
         
 
 
         
 
Odwiedziny w tym prywatnym oryginalnym skansenie, bajkowej okolicy polecam tym którzy będą w tym rejonie. Myślę, że wskazówki dojazdu podane na początku pomogą bez trudności tu dotrzeć. Zaręczam, że gospodarz bardzo chętnie przyjmie odwiedzających chcących jedynie zwiedzić zbiory i obejście.  Opłaty przymusowej nie ma, ale kto chce może coś wrzucić.
 
 
 
Dopisek z grudnia 2014r.
Spotkałem ciekawą dziennikarską publikację Pani Magdaleny Zagały na temat pana Krzysztofa która może być uzupełnieniem moich zdjęć - podaję link:
 
http://wiadomosci.onet.pl/moja-smierc-chcialbym-zeby-zjadly-mnie-wilki/50x3w
 
 
 
Powrót do strony głównej:  STRONA GŁÓWNA 
 

Wspierane przez Hosting o12.pl