FOTOGRAFIA AMATORSKA
Zbigniew Wójcik

Wycieczka na Wielką Sowę (1015 m n.p.m.)

Wycieczka z dnia 24 lutego 2011r
 
 
        Poranek wita nas wspaniałą pogodą - mroźnie, słonecznie i bezwietrznie. Rodzinka szykuje się na stok narciarski oddalony od naszej kwatery w Glinnie o ok. 5 km. Ja natomiast postanawiam pieszo szlakiem niebieskim "zdobyć" Wielką Sowę - 1015 m n/p.m.
 
       Pozostawiam za sobą kwaterę i ruszam na całkowicie nieuczęszczany  o tej porze roku szlak.
 
 
 
Pierwszy odcinek z Glinna na Przełęcz Walimską prowadzi przez pola i las. W lato pokonuje się go w 60 minut. Niestety w zimie nikt tędy nie chodzi, więc po wejściu w las natychmiast zgubiłem niewidoczne znaki szlakowe.
 
 
                                                       
 
 
Nie pozostało mi nic innego jak zawrócić i do Przełęczy Walimskiej dojść dalszą, ale pewną drogą przez wieś Glinno. Po ok. 50 min. dotarłem do drogi Rościnów-Walim fotografując bajkową  zimową scenerię.
 
 
 
 
 
 
 
Idąc drogą w kier. Walimia po 25 minutach dochodzę do parkingu na Przełęczy Walimskiej.
 
 
 
 
 
 
 
Z parkingu położonego na wysokości 775 m n.p.m na szczyt Wielkiej Sowy 1015 m n.pm szlakiem niebieskim około 60 minut podchodzenia. Na tym odcinku szlak jest widoczny, choć mało uczęszczany.
 
Podczas podchodzenia spotkałem jedynie jednego takiego samego jak ja fanatyka.
Różnica między nami była taka, że on podchodził na nartach a ja w butach - co chwila zapadałem się w śnieg.
 
 
 
 
Oto kilka zdjęć właśnie z tego odcinka wędrówki - cisza, słońce i fantastyczne widoczki.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Po ponad godzinie z poza zaśnieżonych choinek wyłaniają się dwa obiekty stojące na Wielkiej Sowie - stalowa wieża telekomunikacyjna i betonowa wieża widokowa.
 
 
 
 
Za moment dochodzę na polanę szczytową na Wielkiej Sowie i podziwiam oba obiekty.Wielka Sowa  ze swoją wysokością 1015m n.pm. jest najwyższym szczytem w Górach Sowich, oraz jednym z najwyższych w polskich Sudetach Środkowych  - jest zaliczana do tzw. Korony Gór Polski czyli 28 najwyższych szczytów na które prowadzą znakowane szlaki turystyczne.
 
Aby można było podziwiać rozległe widoki już w 1858r istniała drewniana wieża zamieniona w 1885r na wyższą z czteroma pomostami na różnych wysokościach, z bufetem u podstawy.
                   
 
 
 
 
 
 
 
Konstrukcja drewniana przetrwała do 1905r.
Wtedy z inicjatywy prezesa towarzystwa turystycznego z Dzierżoniowa, dr Tammana zaczęto budowę kamienno-żelbetowej baszty.
 
 
 
 
 
Po roku nastąpiło uroczyste otwarcie, a baszcie nadano imię "żelaznego kanclerza" Ottona von Bismarca. 
 
 
Od tamtej pory 25-cio metrowa konstrukcja jest dużą atrakcją tego miejsca.
 
 
Po II wojnie światowej zyskała nazwę Wieży Sikorskiego, a roku 1981 nadano jej ostatecznie nazwę Mieczysława Orłowicza.
 
 
W 2006r przeszła remont kapitalny, gdyż czas ją trochę zniszczył, co widać na dolnych zdjęciach. (Te dwa nie są mojego autorstwa - wzięte z internetu)
         
 
 
 
 
 
 
 Na szczyt dociera córka z zięciem i wnuczkiem, podchodzili od strony stacji narciarskiej, aby zjechać na deskach po dziewiczym śniegu. Wyciąg i trasa narciarska czynne jedynie do połowy wysokości Wielkiej Sowy.

 
 
Słoneczko córkę trochę rozleniwia, za to wnuczek rusza na zdobywanie baszty.
 
 
                                                            
 
 
Niestety o tej porze roku wieża zamknięta na cztery spusty i z podziwiania panoram okolic nic nie wychodzi. Pozostaje fotografować bliższe widoczki - które trzeba przyznać są też godne uwiecznienia.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Na szczycie znajduje się węzeł szlaków turystycznych:
  • szlak niebieski którym przyszedłem z Przełęczy Walimskiej. Dalej prowadzi poprzez Młyńsko w okolice Nowej Bielawy, a jeszcze dalej przez Przełęcz Woliborską do Srebrnej Góry.
  • szlak czerwony biegnący przez Przełęcz Sokolą, a w drugą stronę do schroniska "Zygmuntówka"
  • szlak zielony do Sokolca
  • szlak żółty do Walimia, a w drugą stronę do Kamionek
 
Wykorzystując wspaniałą pogodę postanawiam zejść szlakiem żółtym do Walimia. Na turystycznym drogowskazie wyczytuję że czeka mnie 70 min. zejścia, a do pokonania mam 5,3 km.
 
Żegnam ośnieżoną Wielką Sowę i ruszam samotnie w dół, początkowo tą samą drogą którą przyszedłem.
 
 
 
 
 
  
 
 
 
 
Po około 400m mój poranny szlak niebieski odchodzi w prawo, a ja szlakiem żółtym poprzez Małą Sowę (972m n.p.m) schodzę w kierunku Walimia.
 
Miejscami zejście jest dosyć strome i śliskie. Również tym razem na szlaku spotykam jedynie zagubioną młodą parę chcącą trafić do m. Rzeczka. Przy pomocy mojej mapy rozwiązujemy problem. Po ponad godzinie schodzenia ukazują się pierwsze zabudowania Walimia.
 
 
 
 
 
Walim leży pomiędzy masywem Włodarza a Małą Sową - dawniej ośrodek górnictwa i włókiennictwa. Dzisiaj głównie  nastowiona na turystykę. W czasie II wojny światowej istniała tu filia obozu koncentracyjnego Gross-Rosen, a więźniowie budowali sztolnie i korytarze dla potrzeb fabryk zbrojeniowych.
 
Jednak największy rozwój wsi Walim przypada na XIXw, kiedy to rozpoczął się rozwój tkactwa na tym terenie. Po drodze oglądam pozostałości po ogromnych Zakładach Przemysłu Lniarskiego, które jeszcze w latach siedemdziesiątych należały do jednych z największych w Polsce.
 

 
 
Produkowano tu głównie obrusy, ręczniki, ścierki w ilości do 12,5 mln m bieżących,głównie na eksport. Po załamaniu się koniunktury, w 1992r z powodu utraty rynków zbytu zakład zlikwidowano. O wielkości tego zakładu niech świadczą dzisiejsze jego ruiny .
 
 
 
 
Zmęczony lecz b. zadowolony wracam do Glinna na zasłużony odpoczynek i kolację. Ja zadowolony, a moja żona mniej gdyż w tym dniu na nartach naderwała sobie wiązadła w kolanie - niestety pozostałe trzy dni po opatrzeniu kolana spędzi na kwaterze.
 
 
 
 
Zapada zmierzch, ale jutro nowy dzień i następna wycieczka - planujemy odwiedzić Nową Rudę i Srebrną Górę. Żonie pozostają wycieczki o dwóch laskach od tapczanu do lodówki i wc.
 
 
 
 
Wspierane przez Hosting o12.pl