FOTOGRAFIA AMATORSKA
Zbigniew Wójcik
REZERWAT SZCZELINIEC WIELKI - 1 czerwca 2009r
 

Szczeliniec Wielki jest najwyższym (919m) szczytem Gór Stołowych i zarazem ich najatrakcyjniejszym i najczęściej odwiedzanym miejscem. Tworzy go stoliwo o wymiarach 600 na 300 m, górujace około 150 metrów nad Karłowem który stanowi najdogodniejszy punkt wyjscia na szczyt. Od zachodu wyrasta mniejsze stoliwo Szczelinca Małego (895 m.), oddzielone przełęczą około 867 m.

Szczeliniec Wielki z daleka wygląda na masyw o rozległym płaskim wierzchołku i prawie pionowych zboczach, stad też zapewne wywodzą się dawne nazwy góry. A w rzeczywistości zbocza opadają prawie ze wszystkich stron skalnymi murami o wysokości do 60 m zaś cały rozległy wierzchołek jest bardzo gęsto spękany, i to znacznie w głąb.
 

Cały masyw jest zbudowany z kredowych piaskowców ciosowych o zwiększonej odporności na wietrzenie w stosunku do niżej leżących piaskowców marglistych. Spękania te utworzyły największe w Polsce "Skalne Miasto".

Całą powierzchnię włącznie z niektórymi skałami porasta las świerkowy z domieszką jarzębimy, brzozy i buka.
 
 
 
 
Ranek wita nas tak jak co dzień, mżawką i mgłą. Jesteśmy  trochę załamani, ale że po południu wracamy do Radomia pastanawiamy z córką wyruszyć, aby obejrzeć to cudo natury.Doszliśmy do dolnego wejścia,  z tąd na wierzchołek prowadzi ścieżka podobno o 665 kamiennych schodach wybudowana przez oberżystę z Karłowa Franz Pabela który był twórcą trasy zwiedzania i autorem nazw większości skał.
 
 
                              
 
Na zdjęciu poniżej jesteśmy na wys.867m npm w połowie drogi tj. na przełęczy pomiędzy Szczelińcem Wielkim a Szczelińcem Małym.
 

 




Jeszcze przed dojściem do schroniska spotykamy skały o fantazyjnych kształtach.  
W większości każda skała i skałka posiada własną nazwę, nawiązującą do jej kształtu. Tą poniżej nazwano "Głową Murzyna"
...zresztą każdy może patrzeć i tworzyć nazwy wg swojej wyobraźni. Nie wiem jak nazywają skałę pokazaną na dolnym zdjęciu - ja widzę leżącego Irokeza...
 
 
Szczeliniec stał się od końca XVIIIw. ogromną atrakcją turystyczną i odwiedzili go wybitni wędrowcy (w 1790 r. kr. Fryderyk Wilhelm II, Johann Wolfgang Goethe, w 1791 r. min. hr. von Hoym i wielu innych). Od 1813 r. Franz Pabel pełnił oficjalnie funkcje przewodnika po szczycie i pobierał opłatę za zwiedzanie. Już w 1815 r. wzniesiono tu drewnianą altanę, a w 1846 r. ukończono budowę schroniska, powiększonego w latach 1857-59.
 
 
Schronisko na Szczelińcu Wielkim w porannej mgle. Niestety mgła uniemożliwia robienie zdjęć z tarasu widokowego przy schronisku.

Obecnie zwiedzanie Szczelinca Wielkiego jest płatne (kasa za schroniskiem) i odbywa się tylko po wyznaczonej trasie, natomiast Szczeliniec Mały jest niedostępny dla turystów. Oba wierzchołki leżą w rezerwacie przyrody o powierzchni 50,25 ha. Na skale obok schroniska znajduje się tablica upamiętniająca pobyt J.W. Goethego w 1790 r.
 
                                                            
 
Witają nas dwie pojedyńcze skały o nadanych nazwach: Ząb Karkonosza i odpoczywający Wielbłąd.

 
Miejscami jest wąsko i nierówno, miescami ścieżka szeroka i wyłożona drewnianymi pomostami. Ogólnie w mgle nastrojowo i tajemniczo. Spotykamy następne formacje skalne, zgadujemy co to może być.  Każdy widzi coś innego.
 
Dla przykładu jak taką nazwać???  Głowa, Łeb? Kogo? Czyj? Czyja?
 
Niektóre skały są wizytówką Gór Stołowych, tak jak ten Małpolud (Mamut) - dzisiaj odpoczywający we mgle.
 

Na skałach występują liczne gatunki mchów, wątrobowców i porostów. Rosną też płaty borówek.

... mamy nadzieję,że dzisiaj jeszcze nie spadnie ....
 
 
 
Na trasie spotykamy ciasne przesmyki z różnicą wysokości, właśnie jednym z nich schodzimy do Piekła.
 
 
 
 
Wychodzimy z Piekieka głębokiej na 18m i dugiej na ok.100m szczeliny, gdzie nawet do lipca leży śnieg. Panuje tu specyficzny mikroklimat - temperatura jest zdecydowanie niższa niż na górnych tarasach.
 
 
 
 
Dochodzimy do skały zwanej Kołyską (Chybotką), a to z racji że jest słabo podparta i można ją wprawić w mały ruch.
 
 
 
Przeciskając się przez szczeliny (miejscami jest naprawdę ciasno) oglądamy pojedyńcze skały  o nadanych nazwach: Kwoka, Koński Łeb, Słoń.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Tak jak wskazują strzałki umieszczone obok "Słonia", na prawo obok altany jest wyjście trasy okrężnej, jednak przed zejściem w dół, obowiązkowo trzeba podejść na tarasy widokowe południowo-wschodnie od strony Karłowa - strzałka w lewo.
 
 

 
 
W tej części Szczelińca są dwa tarasy widokowe (obok siebie) położone nad ogromnym urwiskiem, sprawiają ogromne wrażenie potęgowane przepięknymi widokami - tym razem z powodu mgły nie było nam dane ich podziwianie.
 
 
 
Grupa skałek widziana z tarasu widokowego, rosnące na nich drzewa są skarłowaciałe - walczące o przetrwanie.
 
 
 
Nasyceni mgielnymi wrażeniami schodzimy do Karłowa (ruch jednokierunkowy).
Ale nawet tu schodach trafiają się duże emocje, podnosząc głowę do góry widzi się ogromne bloki skalne - mamy wrażenie że zaraz spadną.
 
 
 
 
 

Komu spodobała się ta krótka relacja z naszej wycieczki, a ma jeszcze ochotę obejrzeć te i wiele innych zdjęć na pełnym ekranie i większej rozdzielczości zapraszam do mojej galerii WEB gdzie znajdziecie album "Góry Stołowe-Szczeliniec"

Kliknij link do galerii:

http://picasaweb.google.pl/zbyrad1944

Do opracowania niniejszej  strony wykorzystano "Słownik geografii turystycznej Sudetów nr 13 Góry Stołowe pod redakcją Marka Staffy.
 
 
Klikając w poniższy odnośnik wracamy do strony głównej:
 
 
 

Wspierane przez Hosting o12.pl