FOTOGRAFIA AMATORSKA
Zbigniew Wójcik



Wycieczka Przełomem Hornadu - 3 maj 2011r
 

 Krótko o celu naszej dzisiejszej wycieczki - jest to ok.14-15 km odcinek górnego Hornadu od ujścia Wielkiej Białej Wody aż do miejscowości Smiziany.
Na tym odcinku Hornad wcinając się w okoliczne grzbiety górskie utworzył malownicze kaniony tworząc główną atrakcję Słowackiego Raju.
W celu udostępnienia turystom tego odcinka od roku 1960 do 1974 budowano sztuczne udogodnienia w postaci mostków, podestów, stopni zawieszonych na skałach - tworząc tzw."Chodnik Ratowników Górskiej Służby".

 
 
 
Ruszamy więc z kwatery aby przejść cały ten odcinek i podziwiać to cudo stworzone przez naturę.W Podlesoku wita nas drobny deszczyk, na nasze szczęście jest dosyć ciepło i nie ma wiatru.
 
 
 
 
 
Jak się później okaże drobny deszcz będzie nam towarzyszył prawie przez cały dzień. Turystów  o tej porze roku mało - zaopatrzeni w kurtki przeciwdeszczowe ruszamy na szlak.
 
 
 
 
 
Naszą dzisiejszą b.ambitną pod względem długości i trudności trasę obrazuje niżej zamieszczona mapka poglądowa.
 
 
 
 
Do właściwego Przełomu Hornadu trzeba dojść szlakiem niebieskim ok. 20 min., mijając po drodze ranczo-pensjonat Podlesok i dalej osiedle domków letniskowych. W pewnym momencie szlak prowadzi przez małe urwisko z którego rozpościera się po raz pierwszy widok na przepływający Hornad.
 
 
 
 
Właśnie w tym miejscu zaczyna się właściwy Przełom Hornadu, a zwężenie między zboczami nazywane jest Gardłem Hornadu.
Nam pozostaje trudne strome, ale krótkie zejście szlakiem do widocznej kładki i rozpoczęcie naszej przygody z Przełomem Hornadu.
 
 
 
 
W widocznej budce jest sprzedaż i kontrola biletów pozwalających wędrować po Słowackim Raju.
 
Z tego miejsca można również wykonać inne wycieczki:
  • szlakiem żółtym do Latanowskiego Młyna - 1godz. 15 min.
  • szlakiem zielonym do Klasztorzyska również 1 god. 15 min.
My pójdziemy szlakiem niebieskim cały Przełom Hornadu składający się z trzech odcinków:
  1. szlak niebieski od Gardła Hornadu do Klasztorskiej Rokliny - 1 godz.
  2. szlak niebieski od Klasztorskiej Rokliny do Latanowskiego Młyna - 1 god.
  3. szlak niebieski od Latanowskiego Młyna do Pod Tomaszowskim Widokiem - 45 min.

 
 
Początek zapowiada duże atrakcje zarówno te techniczne przy pokonywaniu śliskich przeszkód, jak również z uwagi na padający deszcz - nie pozostaje nam  nic innego jak przeczekać pod zadaszeniem w napotkanej chacie wykorzystywanej  dawniej przez tutejszych rybaków.
 
 
 
 
Pomimo deszczu ruszamy dalej - na tym odcinku Hornad płynie pomiędzy pionowymi ścianami skalnymi. Widoki wspaniałe, oto kilka z nich.
 
 
 
 
 
Trzeba zaznaczyć, że pierwszego przejścia zamarzniętym Hornadem dokonano w 1906r.W tym samym roku dokonano pierwszego spływu przełomu Hornadu na tratwie. Dopiero w roku 1974 po wybudowaniu wspomnianych udogodnień do wędrowania Przełom Hornadu stał się główną atrakcją tego terenu.
 
My w siąpiącym deszczyku zbliżamy się do jednych ze 140 schodków zamocowanych na trasie szlaku.
 
 
 
 
 
 
Miejscami wędrujemy po wygodnej ścieżce w bezpośrednim sąsiedztwie Hornadu, ale z pomiędzy drzew wynurza się wrastająca w potok pionowa skała
 
 
 
.... a to wróży  że zaczynają się największe atrakcje tego szlaku - stopnie zawieszone nad Hornadem. Te zwane "Pod Zieloną Górą"
 
 
 
Trzeba przyznać, że pierwsze przejście po tych śliskich "stupaczkach"  uruchamia u wszystkich duże emocje - tym większe jeżeli trzeba się na nich wyminąć z turystami podążającymi w przeciwnym kierunku.
Tu trzeba zaznaczyć, że w sezonie jest to bardzo częsta okoliczność gdyż cały przełom Hornadu jest szlakiem dwukierunkowym.
 
W maju kiedy wędrowaliśmy nie mieliśmy ani jednego takiego przypadku - tym bardziej przy takiej deszczowej pogodzie.
 
 
 
 
Następne ostrzejsze podchodzenie pod górę wróży że zbliżamy się do następnych utrudnień technicznych.
 
 
 
Jak się za moment okazuje musimy pokonać następne stopnie zwane "Stupaczkami przy Mnichowej Dziurze"
 
 
 
poniżej widok Hornadu wciskającego się w zbocza zrobiony z wysokości stopni Przy Mnichowej Górze.
 
 
 
 
                       
 
                     
 
Dziura Mnicha powstała na skutek długotrwałego działania wody na skały wapienne. W dalszej części naszej wędrówki będziemy jeszcze  spotykali wiele podobnych dziur, jaskiń wypłukanych przez wodę.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Przechodzimy na drugą stronę Hornadu wiszącym mostkiem o słowackiej nazwie "Retazowy most" a po polsku zwany Bratysławskim.
 
 
z którego ładnie prezentuje się przełom Hornadu ....
 
 
 
Po kilku minutach marszu dochodzimy do metalowych stopni "Nad vecnym dozdom" - Nad Wiecznym Deszczem. Nazwa wywodzi się z ciągle sączącej ze skał wody.
 
 
 
okoliczna bujna roślinność, oraz  drzewa porośnięte mchami stwarzają klimat tropikalnego lasu.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Pokonujemy następne stopnie nad przepływającym Hornadem w miejscu zwanym "Pod Linową Kładką" - "Stupacky Nad Lanovou Laukou"
 
 
 
 
                       
 
 
A nazwa zapewne pochodzi gdyż ze stopni można dojrzeć Zawieszoną wysoko nad Hornadem kładkę do której po przejściu stopni za  moment dojdziemy. 
A oto widok naszego przejścia z perspektywy kładki - przed chwilą tam byliśmy.
 
 
 
 
Po kilku minutach jesteśmy na skrzyżowaniu szlaków niebieskiego z Podlesoka i zielonego tzw.Klasztorska Reklina-ujście.Jak zwykle na skrzyżowaniach szlaków można wybrać dalszy wariant wędrówki:
  • szlakiem zielonym w górę wąwozem do Klasztorzyska  - 60 min. Uwaga - szlak jednokierunkowy tylko w górę.
  • dalej szlakiem niebieskim Przełomem Hornadu do Latanowskiego Młyna - 60 min. Szlak nadal dwukierunkowy.
Oczywiście my idziemy zgodnie z ustaleniami dalej niebieskim i niebawem dochodzimy do tzw. stupaczek Nad Zerezem (Pri zareze).
 
 
 
 
Jak widać przy pokonywaniu zbocza "Nad Zieloną Doliną" (Nad Zelenou dolinou) pogoda nas nie rozpieszcza, całkiem nieźle pada, skały i stopnie są śliskie - obiektyw zachodzi parą. Nic nie poradzimy - taka dola turysty.
 
 
 
 
 
 
 
Przechodzimy jeszcze jedną kładkę nad Hornadem , a następnie przez wiszący most "Nad Młynem" i niebawem osiągam Polanę Letanowski Młyn
 
 
 
 
 
 
W Letanowskim Młynie znajduje się niewielki bufet, są stoliki z parasolami - można chwilę odpocząć, coś zjeść i uzupełnić płyny.
 
 
 
 
Dla mniej wytrwałych lub zmęczonych w tym miejscu jest możliwość zakończenia wędrówki Przełomem Hornadu, a szlakiem żółtym (1 godz) a następnie niebieskim (15 min.) można powrócić do Podlesoka.
 
My realizujemy nasz plan i dalej niebieskim ruszamy na następna część Przełomu Hornadu tj. z Letanowskiego Młyna do rozwidlenia szlaków "Pod Tomaszowskim Widokiem"
 
 
 
 
Po 5 minutach dochodzimy do orginalnego kamiennego mostu - gdzie robimy kilka zdjęć.
 
 
 
 
 
 
Dalej idąc wygodną ścieżką wzdłuż Hornadu dochodzimy do pierwszych na tym odcinku metalowych stopni ułatwiających wędrówkę przełomem są to tzw. "Stupacky Pod Młynom"
 
 
 
 
                           
 
 
 
 
Następne drobne trudności pokonujemy na "Stupaczkach Przy Jaskini" - bardzo uroczy zakątek.
 
 
 
 
 
 
 
Matka Natura zlitowała się nad nami , przestał padać deszcz. Humory zdecydowanie się poprawiły, można było nawet posiedzieć, odpocząć i podziwiać naprawdę ładny przełom Hornadu.
 
 
 
 
 
 
Podziwiając dziką roślinność porastającą zbocza, piękne buki, klony i świerki dochodzimy do następnych stopni "Pod Tisinou" 
 
 
Majestatyczne ciemne skały na tle majowej zieleni, a do tego te zawieszone nad Hornadem stopnie robią wrażenie.
 
 
                          
 
Dochodzimy do następnej kładki "Nad Uzinou" -  już nie wiem której z kolei jakie dzisiaj spotkaliśmy na swej drodze.
 
 
 
Z kładki po raz ostatni oglądamy przełom Hornadu, gdyż za moment dojdziemy do rozwidlenia szlaków "Pod Tomaszowskim Widokiem" gdzie dla nas kończy się wędrowanie przełomem.
 
 
 
Pomimo znów padającego deszczu postanawiamy jeszcze zdobyć się na wysiłek i ostrym podejściem szlakiem zielonym (30 min) wejść na zamglony i deszczowy Tomaszowski Widok.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Po pięciu minutach w strugach deszczu schodzimy tą samą drogą "Pod Tomaszewski widok", i dalej szlakiem żółtym ( 2 godz.) i niebieskim (15 min.) docieramy do Podlesoka, gdzie w restauracji "Ranczo" zjadamy zaslużony posiłek a kto nie kieruje uzupełnia płyn.
 
 
 
 
 
 
 
W następny dzień planujemy wejście na taras Tomaszowskiego widoku od strony Cingova mając nadzieję że będzie lepsza pogoda niż dzisiaj.
 
Wycieczka całodzienna, długa i męcząca, ale wrażenia i emocje wynagradzają włożony wysiłek. Jak wcześniej pisałem są możliwości dzielenia na etapy krótsze.
 
Jak umiałem tak chronologicznie opisałem całą trasę przełomu - może dzięki temu  ktoś sobie wyrobi zdanie o tej trasie i ją odwiedzi.
 
Pozdrawiam.
 
Klikając w poniższy odnośnik wracamy do strony głównej:
 
 
 
 
 
Wspierane przez Hosting o12.pl