FOTOGRAFIA AMATORSKA
Zbigniew Wójcik
   Home      RADOM I OKOLICE RADOMIA (w promieniu do 100km)      Muzeum Przyrody i Techniki w Starachowicacach

Wycieczka do Muzeum Przyrody i Techniki w Starachowicach.

                                                                        Wycieczka w dniu 10 sierpnia 2013r.


 
W dniu 10 sierpnia 2013 r. odbył się festyn historyczny "Mnisi i Hutnicy" zorganizowany przez Opactwo Cystersów w Wąchocku i Muzeum Przyrody i Techniki w Starachowicach. Fotorelację z pobytu w Opactwie Cystersów można obejrzeć klikając w odnośnik: >Wąchock - Opactwo Cystersów 
 
Będąc w Wąchocku zachęceni bliskością Starachowic (to tylko 6 km) postanowiliśmy z rodzinką odwiedzić również Muzeum Techniki i Przyrody w Starachowicach.
 
Dodam jeszcze, że oba te obiekty można zwiedzać wykupując jeden tańszy bilet upoważniający do jednorazowego bezterminowego odwiedzenia - co w praktyce oznacza możliwość odwiedzenia w różnych dniach.
 
My po miłym spędzeniu 2 godzin w Opactwie Cystersów ruszamy do Starachowic. Dla orientacji poniżej mapka dojazdu z kierunku Wąchock do siedziby Muzeum w Starachowicach.
 
 
Wejście na teren Muzeum Przyrody i Techniki od ul. marszałka Józefa Piłsudskiego 95. Przed budynkiem wejściowym bezpłatny parking na potrzeby muzeum.
 
 
Uwagi praktyczne:
  • muzeum czynne w sezonie letnim:   kwiecień-październik  wtorek,środa,piątek     8 - 16
                                                                                                                                        czwartek     8 - 17
                                                                                                                          sobota, niedziela    11 - 17
                                                   w sezonie zimowym:  listopad - marzec   wtorek - piątek      8 - 15
                                                                                                                          sobota, niedziela    11 - 13
  • muzeum nieczynne: 24-26 grudnia,  1 stycznia, 1 listopada, Wielkanoc
  • zwiedzanie muzeum w pełnych godzinach
  • cena wstępu: normalny 12 zł;  ulgowy 8 zł; (w okresie zimowym 8zł i 5 zł)
  • możliwość kupienia biletu łączonego do muzeum i opactwa cystersów w Wąchocku. Normalny 13 zł; ulgowy 9 zł. Bilet upoważnia do jednorazowego wejścia na te dwa obiekty i jest ważny bezterminowo.
Wchodzimy na teren jedynie w pięcioosobowym składzie naszej rodzinki pod opieką miłej przewodniczki.
 
 
 Na górnym tarasie na tle obiektu który mamy zwiedzać zostajemy poinformowani że muzeum powstało 1 stycznia 2001 r, oraz że w trakcie pobytu mamy obejrzeć:
  • pozostałości starej huty z połowy XIX wieku
  • najbardziej znany produkt fabryki samochodów w Starachowicach tj. różne samochody ciężarowe marki Star.
  • wystawę poświęconą historii górnictwa starachowickiego
  • nową hutę z wielkim piecem z 1899 r.
  • wystawę paleontologiczną przedstawiającą zwierzęta żyjące w przeszłości na tych terenach
Z górnego tarasu wejściowego doskonały widok ogólny na wielki piec i estakadę kolejową którą dowożono surowce potrzebne do produkcji żelaza - rudę i koks.
 
 
Wagony z surowcami były wpychane na estakadę, surowce wysypywano na ziemię i wagonikami przepychano na dalsze stanowiska.
 
Tarasy porządkowały pracę w hucie. Na najwyższym poziomie znajdowały się magazyny rudy żelaza. Na środkowym magazyny węgla drzewnego i prażaki czyli piece w których prażono rudę dzięki czemu wytop w dalszym procesie zachodził szybciej. Na najniższym poziomie umiejscowiona była maszynownia, hala lejnicza, trzy wielkie piece i plac fabryczny.
 
          
Właśnie mijamy ruiny budynku znajdujące się na górnym tarasie. W okresie wytopu w trzech starych wielkich piecach był tu magazyn węgla drzewnego.
W ostatnim okresie działalności starej huty w budynku produkowano kalafonię z żywicy drzew iglastych która była używana między innymi do lutowania, produkcji plastrów aptecznych. W planie muzeum jest wyremontowanie tego budynku i przeznaczenie na salę dydaktyczną.
 
Schodząc po schodkach na środkowy taras widać różnicę poziomów oraz wspaniale zachowany kamienny mur oporowy. Na drugim planie wspomniany wcześniej budynek kalafoniarni.
 
 
Wszędzie widać pozostałości torowisk którymi dowożono surowce potrzebne do produkcji, produkty już wytworzone lub odpady poprodukcyjne. Widać dalszą część muru oporowego pokazanego częściowo na wcześniejszym zdjęciu. W głębi estakada.
 
Po zejściu na taras środkowy dochodzimy do uroczego zakątka tj. do wlotu kanału który doprowadzał wodę z rzeki Kamienna na teren huty.
 
Jak widać na zdjęciu kanał wchodzi pod budynek dawnej maszynowni i przebiega pod ziemią ok. 200 m. W tym miejscu znajdowało się koło wodne które napędzało pompy i miechy cylindryczne znajdujące się w maszynowni.
 
 
 
W planach muzeum jest oczyszczenie i udostępnienie dla zwiedzających tego kanału. Wyrażam pogląd że pomysł jest godny poparcia. Ja pierwszą część (5-10 m) pozostawiłbym w takim stanie jak widać na zdjęciu. Technicznie przy dzisiejszej technice jest to na pewno możliwe do zrealizowania. 
 
W ten sposób udostępniony do zwiedzania kanał przydałby atrakcyjności temu obiektowi w formie np. wystawy stałej, a motyle, żaby i jaszczurki pozostałyby w obecnym środowisku. Szkoda zniszczyć taki zakątek stworzony samoistnie przez środowisko.  Przecież jest to również "Muzeum Przyrody" i takich obiektów naturalnych lub sztucznych powinno być na terenie więcej.
 
I jeszcze jedno zdjęcie zrobione znad skarpy kanału ukazujące tarasy, mur oporowy i budynek w którym wytwarzano kalafonię.
 
 
Z nad wlotu kanału idziemy do miejsca gdzie w połowie  XIX wieku wybudowano trzy wielkie piece na węgiel trzewny. Są to pozostałości zakładu z  1841 r., składające się z budynku hali lejniczej, budynku maszynowni oraz fundamentów trzech wielkich pieców.
 
Oglądana hala lejnicza powstała w ramach budowy ciągu fabryk żelaza wzdłuż rzeki Kamienna. Rzeka pełniła rolę transportową oraz napędową dla wszystkich maszyn pracujących w hucie. W okolicy były dosyć bogate złoża rudy żelaza, a zalesiony teren dostarczał materiału opałowego z którego uzyskiwano węgiel drzewny niezbędny do wytopu żelaza.
 
Obok hali lejniczej widzimy fundamenty trzech wielkich pieców sięgające 10 m w głąb ziemi, widać dysze którymi doprowadzano powietrze do wielkich pieców potrzebne do prawidłowego spalania.
 
 
Wielkie piece wybudowane w latach 1836 - 1841 opalane były węglem drzewnym. Były to piece z tzw. otwartą piersią zwróconą w kierunku wielkich otworów na hali lejniczej (dzisiaj wielkie okna). Po spuszczeniu surówki zastygała ona w hali lejniczej na piaskowych formach w postaci "gąsek".
 
Ponieważ trzy wielkie piece rozebrano pokazuję je fotografii wziętej z oficjalnej strony internetowej  Muzeum.
 
Z tych trzech wielkich pieców zawsze pracowały dwa, a jeden był w zapasie. Co kilka lat następowała rotacja. Jeden był wygaszany, czyszczony i remontowany a na jego miejsce wchodził do eksploatacji piec który był w rezerwie.
 
 
Robię pamiątkowe zdjęcie - odbicie w szybie okna budynku hali lejniczej. My stoimy przy budynku maszynowni. Po wygaszeniu pieców hala była używana jako cegielnia. Obecnie wyremontowany budynek pełni funkcje wystawiennicze, odbywają się w nim również konferencje i koncerty.
Drugim budynkiem  który ocalał ze starej huty jest budynek maszynowni. Na zdjęciu niżej na pierwszym planie wyremontowana hala lejnicza, zaś na drugim planie wyremontowana maszynownia. Pomiędzy tymi budynkami stały kiedyś trzy wielkie piece.
 
 
Maszynownia jak i inne obiekty starej huty była zbudowana w latach 1836- 1841 i działała do 1901 r. Po wybudowaniu nowego wielkiego pieca na paliwo koksowe trzy wielkie piece rozebrano. Budynek  maszynowni zaczął pełnić inne funkcje m.innymi łaźni dla pracowników nowego wielkiego pieca.
 
 
Funkcje łaźni pełnił do 1968 r.  W roku 2008 - 2010 został wyremontowany i po zaadaptowaniu przeznaczony na salę dydaktyczną dla dzieci.
 
Tuż obok budynku dawnej maszynowni znajduje się na placu i pod dużym namiotem wystawa samochodów ciężarowych typu "Star".
 
Właśnie oglądamy Stara-20 który był pierwszym produkowanym modelem bardzo odbiegającym od wyglądu dzisiejszych ciężarówek. Wyróżniały go otwierane przednie szyby, drzwi tzw. kurzołapki które otwierały się do tyłu, kierunkowskazy tzw.pomarańczowe łapki uruchamiane linką.
 
 
Ciekawostką jest że pierwsze pięć egzemplarzy  Stara-20 zaprezentowano dla towarzyszy partyjnych z okazji plenum zjednoczeniowego 15 grudnia 1948 r.  Właśnie tę datę uznaje się za początek działalności fabryki samochodów ciężarowych w Starachowicach.
 
Dużym zainteresowaniem wnuczka cieszył się Star-266R biorący w 1988 r. udział w rajdzie Paryż - Dakar. Do mety dojechały dwa takie samochody.
 
 
W namiocie oglądaliśmy rekonstrukcję Stara-660M2 tzw. "Papamobile" który powstał na życzenie papieża Jana Pawła II gdyż papież chciał jeździć polskim samochodem podcza I wizyty w 1979 r.
 
 

apieskich poprzez wydłużenie naczepy, zabudowanie gondoli na której z przodu był tron papieski a z tyłu dodatkowe 16 miejsc dla dostojników kościelnych. Samochód poruszał się maksymalnie 5 km/godz. Pomiędzy poszczególnymi miastami pielgrzymki był przewożony na lawecie.
 
         
 
Przedstawiony "Papamobile"  jest rekonstrukcją, natomiast pokazane obok niego podwozie jest oryginalne.
Po wizycie papieża gondola została na polecenie socjalistycznych władz zniszczona aby nie stała się symbolem pobytu papieża w Polsce. Natomiast samo podwozie wróciło do Starachowic, zostało skrócone o jedną oś i sprzedane do PGR-u jako podwozie ciągnika rolniczego. Po latach udało się go odnaleźć i sprowadzić do tutejszego muzeum.
 
Obejrzawszy wystawę samochodów ruszamy do naprawdę wielkiego pieca z roku 1899. Impulsem do jego budowy była linia kolejowa do Starachowic.
 
Otworzyła ona możliwości transportu dużych ilości koksu który był o wiele wydatniejszy niż węgiel drzewny stosowany w starych trzech piecach, a tym samym pozwalającym uzyskać większe ilości surówki w krótszym czasie.
 
Nowy wielki piec  jest największym i najcenniejszym obiektem na terenie muzeum gdyż zachował się cały ciąg technologiczny ze wszystkimi ważniejszymi budynkami.
 
 
Ogrom konstrukcji, plątaniny przewodów, rurek, schodów i podestów nawet po latach musi budzić podziw. Surowce były dowożone ze składowisk pchanymi ręcznie wózkami do domku wagowego gdzie na wadze były ważone.
 
 
Wagoniki z wagi były ręcznie pchane orzez ok. 15 m do wieży wyciągowej gdzie 21 wagoników z rudą, koksem i kamieniem wapiennym wędrowało do góry na wysokość 22 m i tam od góry ładowane do wielkiego pieca do tzw. gardzieli.
 
 
Po wyładowaniu wagoniki wracały puste na dół drugą windą. Początkowo wieża wyciągowa pracowała dzięki maszynie parowej znajdującą się w osobnym budynku którą wkrótce pokażę. Po elektryfikacji huty w latach 20-tych XX wieku wieża wyciągowa działała  na prąd.
... rodzinka w czasie zwiedzania i "groźna" przewodniczka która ciągle nie dawała mi wchodzić tam gdzie mogłem zrobić jeszcze więcej ciekawych zdjęć.
 
Wielki piec pracował 24 godziny na dobę - na trzy zmiany. Surówkę spuszczano co ok. 4 godziny. W środku wyłożony szamotką czyli cegłą  ogniotrwałą.
 
Na zdjęciu obok serce huty - wielki piec. Z zewnątrz  opasany stalowymi obręczami z uwagi na warunki jakie w nim panowały tj. 1600 - 1700o C.
 
 
 
Początkowo jego pojemność wynosiła 180 m3 ,  po rozbudowie w latach 20-tych XX wieku mieścił 250 m3 .
 
 
Rozbudowano go wzwyż.
 
W czasach swej świetności produkował 250 ton surówki na dobę.
 
 
 
Obok wielkiego pieca stoją czarne cylindry tzw. nagrzewnice Cowpera. Początkowo było ich trzy, są w środku wyłożone szamotką.
 
 
 
To w nich powietrze ogrzewało się do mniej więcej 600oC i takie gorące było doprowadzane do wielkiego pieca.
 
 
 
Dzięki temu szybciej uzyskiwano temperaturę topienia, a tym samym proces wytopu się skracał.
 
 
W latach 20-tych XX wieku wielki piec przykryto dzwonem Langera i poprzez niego zasypywano wsadem z pomostu wielki piec. Dzwon Langera to urządzenie które wyłapuje gazy, część odprowadzało poprzez komin do atmosfery, a część była  oczyszczana i powtórnie doprowadzana do nagrzewnicy Cowpera gdzie ponownie brała udział w procesie.
 
Dzięki temu powietrze w nagrzewnicach szybciej się ogrzewało. Podstawowe ilości powietrza były doprowadzane ze sprężarki maszyny parowej umieszczonej w osobnym budynku który wkrótce odwiedzimy.
 
Po drugiej modernizacji huty widać nowoczesność chociażby po tym że osłony nagrzewnic są spawane. Te wcześniejsze były nitowane ręcznie z prostego powodu że pod koniec XIX wieku gdy były stawiane nie znano jeszcze metody spawania.
 
 
Idziemy do hali spustowej nowego wielkiego pieca. Po drodze zaciekawia nas duża ilość różnej wielkości bloków piaskowca. Okazuje się że piaskowiec pochodzi z m. Wióry gdzie w latach 80-tych XX wieku budowano wodny zbiornik zaporowy.
 
Przypadkowo natrafiono na piaskowce ze skamieniałościami zwierząt, ich tropów. Tu ich zgromadzono, część jest eksponowana na wystawie paleontologicznej do której wkrótce dojdziemy. Reszta czeka na ekspozycję na terenie muzeum.
 
Wchodzimy na halę spustową. Z uwagi na dobrą akustykę obecnie jest zamieniona na amfiteatr w którym odbywają się koncerty, pokazy mody, spektakle teatralne itp.
 
 
Poprzez scenę dostajemy się do pomieszczenia z wielkim piecem a właściwie do jego dolnej części zwanej "garem". To tu spuszczano roztopioną surówkę, a osoba tu pracująca zwana była garowym.
 
        
Obowiązkiem garowego było po kolorze surówki obserwowanej prze wizjer ocenienie czy nadaje się do spuszczania. Gdy uznał że jest odpowiednia przebijał korek spustowy z szamotki.  Surówka wylewała się kanałem do hali spustowej na podłogę z piaskiem gdzie zastygała w postaci długich pasów żelaza zwanych gąskami.
 
Następnie przy pomocy suwnicy i mosiężnej kuli łamano żelazo na mniejsze kawałki które były transportowane do walcowni, stalowni celem wykonania konkretnych produktów.
 
Po spuszczeniu surówki wyższym otworem wybierano odpad żużlowy, odprowadzając go na zewnątrz do wagoników tzw. koleb.
 
 
 
W kolebach na wierzchu płynnego żużla zbierała się piana, którą usuwano do trzech dołów z wodą. Po zetknięciu z wodą tworzyły się granulki z których w cegielni wyrabiano cegłę.
 
Z racji swojego biało-szarego koloru cegła nosiła nazwę "szlakówki".
Właśnie taką cegłę widać na zdjęciu obok  zastosowaną do budowy murków dzielących poszczególne place składowe.
 
W Starachowicach i okolicy z takiej cegły zbudowanych jest wiele budynków.
 
Cegielnia na terenie huty była najdłużej pracującym zakładem, gdyż mając zapas granulatu na hałdach była zdolna prowadzić produkcję jeszcze  przez pięć lat powygaszeniu wielkiego pieca. Przy ogromnej produkcji surówki powstawały nadmiar żużla wywożona na hałdę poza teren huty. W latach 80-tych XX wieku część tej hałdy zużyto do utwardzania dróg.
 
Na pozostałej hałdzie posadzono drzewa i dzisiaj jest częścią miejskiego parku.Obok powstało osiedle mieszkaniowe "Na szlakowisku".
 
W roku 1986 wieli piec został wpisany do rejestru zabytków woj. kieleckiego. Pracował jeszcze dwa lata. W marcu 1988 r. dokonano ostatniego spustu surówki.
 
 
 
         
 
 
Z pomieszczenia wielkiego pieca przechodzimy halą spustową i udajemy się do następnego odnowionego budynku jaki jest wieża ciśnień. Po drodze oglądamy zgromadzone na placu maszyny i urządzenia ustawione wokół wielkiego pieca i hali spustowej.
 
Wieża ciśnień została wybudowana w 1899 roku jako integralna część wielkiego pieca.
 
 
Posiadała własne ujęcie wody ze studni głębinowej.
 
 
Zaopatrywała cały zakład w wodę której największą część przeznaczano do chłodzenia pancerza wielkiego pieca..
 
 
W wieży znajdowały się pompy wirowe firmy Sirus i Zieliński z Warszawy.
 
 
Na samej górze budynku znajdował się duży zbiornik na wodę który zasilał układ grawitacyjnie w razie wystąpienia awarii pompy.
 
 
Obecnie wyremontowana wieża pełni funkcję wystawienniczą.
 
 
Właśnie oglądamy makietę wioski dymarskiej gdzie uwidoczniono poszczególne fazy wytopu żelaza w tzw. dymarkach. 
 
 
 
 
 
 
 
 
Na piętrze wieży oglądamy i słuchamy wiadomości o mieście Starachowicach, usytuowaniu poszczególnych zakładów oraz historię związaną z hutnictwem na tym terenie.
Już w II - III wieku przed naszą erą zaczęto wytapiać żelazo w ziemnych piecach tzw. kotlinach.
 
Potem były piece tzw. dymarki, a pierwszy wielki piec powstał w tej okolicy w 1789 r. z inicjatywy opata mnicha Rutkiewicza - opata klasztoru z Wąchocka.
 
Na końcu powstał jak na owe czasy nowoczesny wielki piec który oglądaliśmy w czasie naszej wycieczki.
 
Obok duch kopali pokazywany w wieży ciśnień czyli "Skarbek". Był z reguły dla górników życzliwy - ostrzegał ich przed niebezpieczeństwami.  Wystawa stała "Nim zasypano ostatni szyb" znajdująca się na I piętrze wieży ciśnień pochodzi z prywatnych źródeł zebranych przez wnuka Adama Kochańskiego.
 
Ukazuje ona  historię starachowickiego górnictwa rud żelaza gdzie zapoznajemy się ze sposobem wydobywania rudy żelaza, poznajemy narzędzia górnicze, ubrania jakie używano.
 
 
Z wieży ciśnień kierujemy się do sąsiadującego z nią budynku maszyny wiatrowej. Budynek wybudowany w 1898 r. czyli w czasie budowy nowego zakładu wielkopiecowego.
 
Znajduje się w nim maszyna parowa która wytwarzała dmuch do wielkiego pieca. Maszyna została wyprodukowana w Rydze przez filię niemiecką braci Klein z Duisburga.
 
 
Konkretnie ta maszyna w roku 1889 była prezentowana na Powszechnej Wystawie Przemysłowej w Paryżu. Została zakupiona, rozebrana i w częściach przewieziona do |Starachowic.
 
                                                                                     
 
W budynku stoją dwie bliźniacze maszyny parowe. Zawsze pracowała jedna a druga była w rezerwie na wypadek awarii pierwszej. Maszyna parowa była b. nowoczesna i droga. Koszt jej zakupu stanowił  1/3  wydatków związanych z budową całego zakładu.
Wokół maszyn widać barierki - są to rury stanowiące cały system oliwienia maszyn. Rurkami podawany był smar który chłodził i przeciwdziałał zatarciu się elementów maszyny.
 
         
Na górze widać ręczną suwnicę o udźwigu 15 ton z końca XIX w. która słyżyła do podnoszenia i przesuwania poszczególnych części maszyny parowej w czasie napraw i konserwacji.
 
 
Idziemy do ostatniego budynku w którym znajdowała się dawnej kotłownia. To w nim  pracowały  kotły dostarczające parę do oglądanej prze chwilą maszyny parowej.
 
Wchodzi się do pomieszczenia w którym stoją dwa oryginalne kotły dostarczające kiedyś parę do maszyny parowej. Po obu stronach tego pomieszczenia są dwie duże hale w których zlokalizowana jest wystawa paleontologiczna.
 
 
Wystawa obrazuje zwierzęta żyjące na terenie Gór Świętokrzyskich w trzech okresach geologicznych:
  • trias początek 252 mln lat temu - hala po lewej stronie
  • perm początek 299 mln lat temu            - " -
  • jura początek 201 mln lat temu - hala po prawej stronie wejścia
Zgromadzone są tu makiety zwierząt z tych okresów, ich tropy w skamieniałościach. Znajduje się tu wiele oryginalnych tropów skamieniałych w osadach.
 
       
Wystawa paleontologiczna w tych dwóch ogromnych halach jest naprawdę piękna. Polecam ją dla rodzin z dziećmi.
 
Ja nie będę opisywał wszystkich okazów, bo nazwy są trudne a mnie iwiększości osób nic nie mówią. Dla zachęcenia odwiedzenia tego miejsca załączam kilka fotek.
 
 
 
 
 
Dodam jeszcze że na wszystkich ścianach są wyświetlane krajobrazy jakie panowały w poszczególnych okresach geologicznych na terenie i w czasie gdy żyły te stwory. A całość dopełnia myzyka lub stosowne odgłosy.

 
 
 
 
 
 
 
Jest tego dużo więc najlepiej samemu odwiedzić to miejsce osobiście. My kończymy i po dwóch godzinach opuszczamy zadowoleni teren muzeum w Starachowicach.
 
Zachęcam do odwiedzenia i połączenia dwóch miejsc z których przedstawiłem fotorelacje tj. Muzeum Przyrody i Techniki w Starachowicach oraz oddalonego o 6 km Opactwa w Wąchocku. Całość zwiedzania to 4 godziny.
 
 
Powrót do strony głównej:  STRONA GŁÓWNA 
 
Przejście do fotorelacji z Opactwa Wąchock:   >Wąchock - Opactwo Cystersów 
 
 
W relacji korzystałem z wiadomości przekazanych przez przewodniczkę oraz z oficjalnej strony internetowej Muzeum Przyrody i Techniki: http://www.ekomuzeum.pl/
 
 
 
 
Wspierane przez Hosting o12.pl