FOTOGRAFIA AMATORSKA
Zbigniew Wójcik

Wycieczka w Tatry słowackie na Jagnięcy Szczyt (2229m)

Wycieczka z dnia 15 sierpnia 2010r
 
        Będąc okazjonalnie w Brzesku postanawiamy ruszyć na jednodniową wycieczką w Tatry słowackie. Tym razem planujemy pokonać trasę: Dolina Kieżmarska Białej Wody - schronisko przy Zielonym Stawie -Dolinka Jagnięca - Jagnięcy Szczyt. Powrót do schroniska i dalej w zależności od pogody.
 
        Będzie to wycieczka trzypokoleniowa - dziadek czyli relacjonujący tą wyprawę, córka z zięciem, wnuczka i wnuk. Dołączył do nas znajomy z Brzeska ze swoim synem.
 
        O godz. 5:10 ruszamy dwoma samochodami z Brzeska. Jadąc przez Nowy Sącz, Piwniczną, Mnisek n/Popradem wjeżdżamy na Słowację. Tu przez Starą Lubową, Podoliniec, Spiską Belę, Keżmark dojeżdzamy do Drogi Wolności nr 537 i zatrzymujemy się na parkingu Biała Woda (ok. 3 km przed Tatrzańską Łomnicą). Jest godz. 7:10 rano - na parkingu jest już trzy samochody z takimi samymi jak my fanatykami gór. 
Opłata parkingowa - 5 €.  Wstęp do TANAP-u - bezpłatny.
 
 
 
 
Dla lepszej orientacji poniżej trasa szlakowa, odległości, czasy i wysokości poszczególnych etapów wycieczki. Opracowane na podstawie: http://www.szlaki.net.pl/index.php
 
 
 
 
 
 
 
Jak widać wycieczka jest dosyć długa - dystans do przejścia to ok. 21 - 22 km, różnica poziomów również duża bo ok. 1420 metrów. Wycieczka całodniowa - bardzo widokowa. Trasa do schroniska  ok. 8 km to również szlak rowerowy.
 
 
Z parkingu Biała Woda jest najłatwiejsza i najkrótsza droga do Schroniska przy Zielonym Stawie.
 
 
Tu zaczyna się szlak żółty prowadzący do naszego dzisiejszego celu - na Jagnięcy Szczyt (2229m).
 
 
     Pogoda zapowiada się ładna, chociaż z rana okoliczne szczyty są we mgle.Pierwszy turystyczny drogowskaz pokazuje, że do schroniska czeka nas wędrówka ponad 3 godzinna.
 
 
Natomiast od schroniska przy Zielonym Stawie na Jagnięcy Szczyt trzeba doliczyć następne 2 godziny.Ponieważ wszyscy są w dobrych nastrojach, pogoda do wytrzymania, więc nic nam nie pozostaje jak zabrać cały majdan i ruszać na szlak.
 
      
 
 
 
 
 
 
 
 
 
    ..... na razie humory dopisują .
                                                                                
 
Początek trasy jak widać na zdjęciach prowadzi szeroką drogą, cały czas lekko pod górkę.
 
 
Po ok. 45 minutach dochodzimy do miejsca, gdzie z lewej strony dochodzi do szlaku żółtego szlak niebieski.
 
 
Szlak ten zaczyna się przy Drodze Wolności w miejscowości Tatrzańskii Matlar (ok. 1,5 km od Tatrzańskiej Łomnicy).
 
 
Jesteśmy na wysokości 1020m n.p.m., a ponieważ "bractwo" zobaczyło dwie ławeczki, przypomnieli sobie o targanych przez dziadka pierogach z mięsem i postanowili jednogłośnie mi ulżyć o jeden kilogram.
 
 
Nie oponowałem - ale udało mi się zjeść tylko dwa pierogi.  Niech będzie moja krzywda.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Po zjedzeniu pierogów i "innych inności" ruszamy z nowymi siłami w dalszą drogę  Doliną Kieżmarską - towarzyszy nam szlak żółto-niebieski, oraz szumiący  a raczej grzmiący Potok Kieżmarskiej Białej Wody.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Jak zawsze w górach szumiąca po kamieniach woda tworzy rozbryzgi, kaskady, baseny i kotły wodne. Przy tym można podziwiać różnorodność jej kolorów i przedziwne odcienie.
 
 
 
 
 
 
 
A czasami sama natura tworzy jakby japoński ogród, są kamienie, szumiąca woda i powyginane rośliny. Tylko wnuczka do japonki nie podobna.

 
 
 
 
 
 
 
Po ok. 20 min. dochodzimy do małej polanki, gdzie po lewej stronie znajduje się obudowane źródełko tzw. Zimna Studnia. Natomiast po prawej stronie stoi wiata ze stołem i ławkami.
 
 
 
 
 
 
 
Jest to bardzo przyjemne miejsce na odpoczynek i posiłek - my po skorzystaniu ze źródełka idziemy dalej. Za krótki moment dochodzimy do rozwidlenia dróg i szlaków. Jesteśmy na wysokości 1200m n.p.m.
 
 
 
 
 
Prosto szlak niebieski prowadzi do Białego Stawu. My skręcamy w lewo przez mostek na potoku i podążamy szlakiem żółtym do schroniska przy Zielonym Stawie.  Oczywiście idąc szlakiem niebieskim do Białego Stawu można również z tamtąd dojść do schroniska przy Zielonym Stawie. Po zejściu z Jagnięcego Szczytu do schroniska w zależności od pogody i czasu planujemy zejść właśnie tym szlakiem.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Od mostka do schroniska jeszcze ok. 2 godz. drogi. Droga staje się węższa i bardziej kamienista.
 
 
Cały czas prowadzi przez gęsty las mieszany - z uwagi na brak panoram gór jest trochę monotonna i nużą
 
 
O wiele ciekawsza staje się w momencie kiedy gęsty starodrzew zaczyna przechodzić coraz bardziej w kosodrzewinę przemieszaną z limbą i jarzębiną.
 
 
Zaczynają się pokazywać okoliczne szczyty otaczające dolinę i Zielony Staw.
 
 
 
Droga szlakowa zatacza duży łuk w lewo i ukazują się po prawej stronie nad drzewami widok na Bielskie Jatki z najwyższymi szczytami tj. Zadnie Jatki (2020m n.p.m.) i Skrajne Jatki (2012m n.p.m.)
 
 
 
 
 
 
 
Idziemy raz bliżej a raz dalej wzdłuż Zielonego Potoku, a ja jak zwykle nie mogę się oprzeć i robię masę fotek - ale jak ich nie robić.
 
 
 
 
 
 
 
Gdy w  bezpośrednim sąsiedztwie drogi przebiega Zielony Potok to przy jednym z jego wspaniałych zakątków zatrzymujemy się na krótki odpoczynek.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Niebo robi się coraz bardziej pochmurne, potok szumi, ukazują się szczyty otaczające Zielony Staw - znaczy to , że zbliżamy się do schroniska pierwszego celu naszej wycieczki.
 
 
 
 
We mgle widać od lewej Jastrzębią Turnię 2137m n.p.m, za nią Czerwoną Turnię 2290m n.p.m., oraz po prawej Kozią Turnię 2107m n.p.m. Po trzech godzinach marszu osiągamy Schronisko przy Zielonym Stawie Kieżmarskim.
 
 
 
 
Dochodzimy do Zielonego Stawu i otwiera się widok na otoczenie dzisiaj groźnie wyglądającego kotła w którym on leży.
 
 
 
 
 
 
 
W lewo wzdłuż stawu odchodzi magistrala tatrzańska (szlak czerwony) prowadząca na Przełęcz Rakuski Przechód (Sedło pod Svistovku 2030m n.p.m.) prowadzący do stacji kolejek linowych przy Skalnym Plesie w Dolinie Łomnickiej.
 
Natomiast po przejściu w prawo mostka i podejściu w górę ok. 30m jesteśmy przy budynku schroniska nad Zielonym Stawem.
 
 
 
 
... widok od strony schroniska na szlak czerwony w kierunku Doliny Łomnickiej.
 
 
Wędrowaliśmy ok. 2,5 godz - niestety pogoda coraz bardziej się załamuje, coraz większe chmury - postanawiamy zatrzymać się w schronisku, zjeść obiad, a co dalej zobaczymy za godzinkę.
 
Schronisko przy Zielonym Stawie leży na wysokości 1551m n.p.m.
 
 
Specjalnością jego jest ziołowa herbata tzw. "nosicky caj" (herbata tragarzy, która jest parzona z ziół zbieranych na okolicznych łąkach, a receptura mieszania tych ziół jest tajemnicą.
 
 
Próbowaliśmy - taka sobie.
 
 
Zresztą nazwa "herbata tragarzy" jest nieadekwatna do nazwy, gdyż to schronisko nie jest zaopatrywane przez tragarzy. Wszystko jest dowożone samochodami terenowymi.
 
 
Na odpoczynek i posiłek udaliśmy się na osłonięty taras z widokiem na Zielony Staw i otaczające go szczyty. Piękny widok, a byłby jeszcze lepszy gdyby nie coraz większe zachmurzenie.
 
 
 
 
 
 
 
Z tarasu podziwiamy największy staw w Dolinie Kieżmarskiej tzw. Zielony Staw Kieżmiarski (Zelone Pleso). Położony jest na wysokości 1545m n.pm. 
Z lewej strony spada do niego najwyższa ściana wspinaczkowa w Tatrach z Małego Kieżmarskiego Szczytu, a jej wysokość to 900m.
 
 
 
 
Powierzchnia stawu to 1,77 ha, a głębokość ok. 4,3m. Jak widać na dolnym zdjęciu nazwa Zielony Staw odzwierciedla jego wygląd.
 
 
 
 
 
Po ok. 1 godzinnym przebywaniu w schronisku, decydujemy się na dalszą kontynuację wycieczki zgodnie z pierwotnym planem tj. wejścia na Jagnięcy Szczyt.
 
 
Wg.drogowskazu turystycznego mamy przed sobą 2:30 godzinne podejście.
 
 
 
Ścieżka od początku prowadzi w kosówkach, jest dosyć stroma. 
 
 
Od schroniska aż do progu z dolinką Jagnięcą  jest bardzo zniszczona przez wodę spływającą po deszczach.
 
 
Tu już trzeba mieć trochę kondycji, bo miejscami jest b. stromo.
 
 
Trud wspinaczki wynagradzają wrażenia z oglądanych panoram gór.
 
 
Oglądając się do tyłu widać Zielony Staw, schronisko, oraz opadające do stawu piargi skalne.
 
 
 
 
 
 
Wyłania się (niestety we mgle i chmurach) widok na północną ścianę Łomnicy, gdzie w Dolinie Miedzianej widać szczątki lodowca firnowego - największego w Tatrach.
 
 
 
 
 
 
 
 
Pokonawszy ostre podejście o różnicy wzniesień ok. 250m wychodzimy z kosówek do kamienistej Dolinki Jagnięcej w której znajdują się dwa stawy: Czerwony (1811m n.p.m.) a wyżej Modry (1865m n.p.m.)
 
 
 
 
Na górnym zdjęciu widać Staw Czerwony, za nim wyraźny próg skalny spadający do Zielonego Stawu. Z tyłu widać zakosy prowadzące szlakiem czerwonym od schroniska przy Zielonym Stawie na Przełęcz Rakuską Czubę (2038m n.p.m), po przekroczeniu której schodzi się do stacji kolejki na Łomnicę przy Skalnym Plesie.
 
 
 
 
Idąć pod górę, po lewej stronie widzimy taterników wspinających się na zboczu Koziej Turni. Na wysokości Modrego Stawiku, wnuczek doszedł do wniosku, że dalej nie idzie - na zdjęciach poniżej widać "zbuntowanego juniora"
 
 
 
 
 
 
      
Jesteśmy już na wysokości ok. 1870 m i widać całą Dolinkę Jagnięcą, oraz cel naszej wyprawy - Jagnięcy Szczyt 2229m n.pm.  Z matematycznego punktu wynika, że jeszcze czeka nas niezłe podejście o przewyższeniu ok. 350m.
 
 
 
 
Na szlaku powyżej Modrego Stawu spotykam stadko kozic. Wcale nie są płochliwe - z 25 metrów udało mi się zbliżyć na 2-3 metry. Ponieważ przez ok. 10 min. nikt nie szedł szlakiem wykonałem kilka zdjęć - oto one.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
       
 
 
 
    To robione z 2-3 metrów - trochę względem fotografa bojowo nastawiona .....  
                
 
... a tu ciekawostka - jakiś jednorożec !? 
 
 
 
... a tu ciekawostka - jakiś jednorożec !? 
 
Dochodzimy do bardziej stromej części podejścia ubezpieczonego łańcuchami. Deszczu na razie nie ma, więc pora na drobne "rozbieranko" w oczekiwaniu na "zbuntowanego juniora", który jednak postanowił iść na szczyt jak usłyszał że zaczynają się łańcuchy.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Tego trudniejszego podejścia jest kilkadziesiąt metrów. Młody jak widać jest trochę przestraszony.
 
 
 
 
 

 
 
      
 
... w drodze na przełęcz - jeszcze od strony Doliny Jagnięcej ....
                               
Po chwili wychodzi się na przełęcz Kołowy Przychód, dalej idzie się granią po stronie Doliny Kołowej.
 
 
 
 
 W drodze na szczyt, już po pokonaniu łańcuchów - jesteśmy na grani. Widok w Dolinę Kołową - widać Kołowy Staw leżący na wysokości 1565m n.p.m.
 
 
 
 
 
 
 
 
                                                                         ... na Jagnięcym Szczycie 2229m n.p.m ...
 
 
 
 
 
 
Nachodzą ogromne chmury, z oddali słychać grzmoty - trzeba szybko uciekać ze szczytu. Niestety po przejściu progu doliny Jagnięcej, w kosówkach, czyli na najgorszym odcinku tego szlaku (bardzo zniszczony przez wodę) dopadła nas burza z piorunami. Zabrakło 15 minut aby zdążyć przed ulewą.
 
 
 
 
 
 
Po pół godzinie ulewa zamieniła się w deszczyk, więc postanowiliśmy wracać szlakiem żółtym na parking. W połowie drogi zaczęło lać jak z cebra, dochodząc do samochodu byliśmy wszyscy przemoczeni, ubłoceni - zamiast drogi płynęła rzeka.
 
Pomimo tych dwóch godzin w ulewie, pozostałe 8 godzin wędrówki było bardzo udane i warte trudu włożonego na pokonanie tej długiej trasy.
 
Szkoda tylko, że nie udało nam się wrócić ze schroniska przy Zielonym Stawie przez Dolinę Białych Stawów -  w tych warunkach pogodowych nie było sensu wydłużanie wycieczki.
 
Do zobaczenia na szlakach.
 
Klikając w poniższy odnośnik wracamy do strony głównej:
 STRONA GŁÓWNA  
Wspierane przez Hosting o12.pl