FOTOGRAFIA AMATORSKA
Zbigniew Wójcik

Wycieczka na Giewont - 30 czerwca 2008r
 

 Przebywając kilka dni w Bukowinie Tatrzańskiej i wykorzystując znośną pogodę zaplanowaliśmy wycieczkę na Giewont.
Nasza zaplanowana trasa:
  • dojazd samochodem do Zakopanego
  • dojście pieszo do Kuźnic
  • polana Kalatówki
  • polana Kondratowa
  • przełęcz Kondracka
  • Giewont



 
Trasę powrotu do Zakopanego mieliśmy wybrać po osiągnięciu Giewontu w zależności od warunków atmosferycznych, czasu jaki nam pozostanie, ogólnego samopoczucia a w szczególnościmojej wnuczki która pierwszy raz miała wejść na szczyt tego typu (trochę łańcuchów w końcowej fazie wspinaczki).
Z Bukowiny ruszyliśmy o godz. 6.00, jadąc przez Stasikówkę, Murzasichle, Toporową Cyrhlę dotarliśmy do Zakopanego około 6.30 a już o 7.00 osiągnęliśmy dolną stację kolejki linowej na Kasprowy Wierch w Kuźnicach.
 
Poniżej przedstawiam trasę szlakową wycieczki oraz tabelki podające długość, wysokości i czasy poszczególnych odcinków trasy.
 
 
 
 
 
 
 
 
Tu zaczynamy właściwą wycieczkę w kier. Giewontu, ale przed ruszeniem zaopatrujemy się w pobliskim sklepie spożywczym (oddalony ok. 150m od schodów do stacji kolejki) w smaczne bułki drożdżowe o różnych nadzieniach i ruszamy szeroką kamienistą drogą (niebieski szlak) w kier. polany Kalatówki.
 
 
 
 
Po kilkunastu minutach dochodzimy do rozwidlenia szlaków przy klasztorze Sióstr Albertynek. Klasztor został założony pod koniec XIXw przez Brata Alberta (Adama Chmielowskiego) - malarza, powstańca i opiekuna ubogich.
Obok klastoru są drewniane stoły i ławy, kto się już zmęczył - może odpocząć.
 
W prawo odchodzi krótki szlak żółty którym po ok. 40 min. można dojść do klasztoru Albertynów położonego na Śpiącej Górze. Zejście powrotne tym samym szlakiem.
 
Od klasztoru Sióstr Albertynek w kier. Giewontu prowadzą dwie drogi - obie jako szlak niebieski. Jeżeli chcemy wstąpić do hotelu górskiego PTTT na Kalatówkach aby odpocząć, wypić kawę lub coś zjeść idziemy dalej prosto kamienistą drogą zwaną "Drogą Brata Alberta" i po ok. 30 min. osiągamy Hotel. Ten wariant ma ostrzejsze i dłuższe podejście.
 
My skracamy sobie drogę i wybieramy wariant drugi - skręcamy w ścieżkę lekko w lewo w las (to również szlak niebieski) i dochodzimy do dolnej części polany Kalatówki. Idąc dołem oglądamy Hotel na górze.
 
 
 
Hotel został wybudowany w 1938r w stylu tyrolskim. Na zdjęciu widać szałasy używane do dziś w ramach kulturowego wypasu owiec.
 
Po minięciu polany oba szlaki (górny i dolny) znowu się schodzą. Od tego momentu zaczynamy podejście lasem o zróżnicowanej stromiznie - miejscami są łagodne długie trawersy zboczami Kalackiej Turni, a czasami ostre męczące podejścia. Ogólnie oprócz ostrych podejść, nie ma żadnych trudności technicznych.
W początkowej części podejścia lasem słychać szumiące, ale niewidoczne wywierzysko Bystrej tj. wypływ wody o dużej wydajności ok. 200 l/s.
 
         
 
W tej części Kalackiej Turni w okolicy wywierzyska Bystrej znajduje się jaskinia Bystra składająca się z częściowo zalanych wodą korytarzy. W tej jaskini dochodziło do grożnych wypadków w tym również śmiertelnych. Nie jest to jedyna jaskinia w Kalackiej Turni - bliżej polany Kalatówki jest jeszcze jaskinia Kalacka.
 
Po półtoragodzinnym podejściu jesteśmy już przy schronisku na polanie Kondratowej. Jest godz. 830 - turyści w schronisku albo już wyszli na szlak, albo jeszcze śpią, a dla nas to pora na krótki odpoczynek i zjedzenia śniadania w pięknej, spokojnej scenerii.
 
 
 
 
 
 
Jesteśmy na wysokości 1333m n.p.m przy najmniejszym w Tatrach Polskich schronisku na Hali Kondratowej.
 

 
 
 
 
 
 
Przy schronisku szlaki rozchodzą się:
  • nasz niebieski w prawo na Giewont. Jak widać czeka nas ponad 2 godz. podchodzenia
  • szlak zielony na lewo na Przełęcz pod Kopą Kondracką, a dalej z przełęczy w prawo na Czerwone Wierch, albo w lewo w kier. Kasprowego Wierchu.
Ruszamy więc w kierunku Giewontu, a pierwszym punktem do osiągnięcia jest Przełęcz Kondracka - około 1 godz. 20 min naprawdę męczącego, stromego podejścia.
 
 
Różnica wzniesień od schroniska do Przełęczy Kondrackiej to ok. 400m, a odległość jest nieduża - wydaje się na wyciągnięcie ręki.
 
 
Z początku przez lasek prowadzi łagodny trawers, ale po kilkuset metrach po wyjściu w kosówki zaczynają się ostre "schody".
 
 
Z rozejścia się szlaków jeszcze rzut okiem na również ostre zakosy zielonego szlaku na Przełęcz pod Kopą Kondracką - to przyszły cel wycieczki w kierunku Kasprowego Wierchu i Świnicy.





 
Nasz następny cel to osiągnięcie Przełęczy Kondrackiej widocznej na zdjęciu poniżej, a robionym blisko schroniska ze szlaku zielonego.
 
 
 
 
 
 Z początku szlak biegnie w drzewach, aby następnie wejść w kosówki i ostro w górę. Po drodze po prawej stronie mijamy kilka wielkich żlebów:
  • Urwany Żleb
  • Suchy Żleb
  • Krówski Żleb
  • Koński Żleb
  • Świński Żleb
  • Kurski Żleb

W zimę i na wiosnę żleby te są bardzo niebezpieczne, gdyż z południowego stoku Giewontu i widocznego po prawej stronie Długiego Giewontu, schodzą lawiny śnieżne z kamieniami i ziemią.
 
 
Natomiast z naszej lewej strony z lewej strony podziwiamy skaliste zbocza Kondratowych Baszt i  leżącą  u ich podnóża dolinkę zwaną Piekło.
 
Uzupełniamy zapasy, obmywamy się i ruszamy pod górę. Mijamy Kurski Żleb - robi się bardzo stromo, dech zapiera, trzeba co kilkanaście kroków odpoczywać- dochodzimy do źródła, którego woda przecina nam ścieżkę.
 
 
 
 
 
Jest godz. 10 i jesteśmy pod przełęczą Kondracką, a na zdjęciu widok naszej półtoragodzinnej wędrówki od schroniska.
 
 
 
 
UFF!!!  Doczłapaliśmy się na Przełęcz Kondracką (1725m n. p. m.). Jest tu węzeł szlaków:
 
  • szlak żółty przychodzący z Doliny Małej Łąki  i dalej  doprowadzający  na Kondracką Kopę ( tylko 50 min). Po osiągnięciu Kondrackiej Kopy koniec szlaku żółtego. Zaczyna się szlak czerwony prowadzący granią w dwóch kierunkach: albo w kierunku Czerwonych Wierchów, lub w kierunku Kasprowego Wierchu.

  • szlak niebieski (nasz)  zaczyna się w Kuźnicach, prowadzi przez Polanę Kalatówki, Polanę Kondratową  i z obecnego miejsca na szczyt Giewontu.
 
Na przełęczy odpoczywamy około 20 min. by ruszyć na ostatni odcinek- na szczyt Giewontu- jeszcze tylko ok. 40 min.
 
 
 
 
Ruszamy, bo pogoda się załamuje, jeszcze nad nami świeci słońce, ale teleobiektywem widać gromadzące się nad Słowackimi Tatrami Wysokimi ciężkie chmury burzowe.
 
 
 
 
Zaczynamy ostatni etap podejścia, a zarazem najbardziej uciążliwy w naszej wycieczce - zdobycie wierzchołka Giewontu.
 
Jak wcześniej wspomniałem wnuczka po raz pierwszy wchodzi na tego rodzaju szczyt, widzę w jej oczach strach.
 
Przekonuję ją, że to tylko tak groźnie wygląda, a w rzeczywistości nie jest tak strasznie.
 
Ruszamy.
 
Dla tych, którzy nie byli na Giewoncie , na zdjęciu poniżej pokazałem trasę wejścia i zejścia - w tym miejscu szlak niebieski jest jednokierunkowy.
 
Do góry ścieżka prowadzi małymi zakosami i dochodzi do ciągu łańcuchów, bardzo pomocnych podczas wspinaczki.
 
Przed wierzchołkiem jest kilka wykutych w skale stopni, co też pomaga. Wychodzi się po prawej stronie stalowego krzyża.
 
 
 
 
 
 
Giewont to masyw górski w Tatrach Zachodnich o długości 2,7 km, w całości na terenie Polski.
Dzisiaj wchodzimy na jedną część tego masywu tj. Wielki Giewont o wysokości 1895m n.p.m. Pozostałe dwie części to : Mały Giewont (1728m n.p.m.) oraz Długi Giewont (1867m n.p.m.).
 
 
 
 
 
Na Wielkim Giewoncie znajduje się 15-metrowy żelazny krzyż (ustawiony tu w 1901 roku dla uczczenia przełomu wieków) - obiekt pielgrzymek  religijnych, ale też niezwykle niebezpieczne miejsce w czasie burzy.
 
 
 
 
Niestety mimo wielkich chęci dziś nie możemy sobie pozwolić na dłuższe przebywanie na szczycie, gdyż chmury z nad Słowacji niebezpiecznie się zbliżają nad Polskę i słychać pomruki burzy. Podziwiamy piękne widoki i po około 5 min. musimy zmykać.
 
 



Zejście schowane jest za krzyżem, a pierwsze kroki są dosyć trudne z uwagi na ekspozycję, potem przy pomocy łańcuchów jest już łatwiej - chociaż wnuczka  to zejście bardzo przeżywała.
 
 
 
 
 
 

Pokonujemy ostatnie łańcuchy i zakosami po usypujących się skałach osiągamy Przełęcz Wyżnią Kondracką.
 
Jest godz. 12 w południe - mieliśmy plan że przy ładnej pogodzie wejdziemy na Kopę Kondracką i dalej na kier. Czerwone Wierchy - przez Małołączniak, Ciemniak do Kir, a następnie mikrobusem do Zakopanego. Niestety z uwagi na nadciągającą burzę, musimy zweryfikować plany - nie możemy wędrować w czasie burzy granią. Pozostało mi jedynie zrobione zdjęcie naszej planowanej trasy na Kopę Kondracką.
 
 


Uciekamy w dolinę do schroniska tą samą ścieżką co podchodziliśmy - teraz jest o wiele łatwiej i szybciej bo cały czas z góry.  Jak łatwo to widać po czasie, od Przełęczy Kondrackiej do schroniska na Polanie Kondratowej czas szlakowy to 50 min. - my pokonaliśmy w 25-30 min. Ostatnie 200m w ulewnym deszczu i piorunach.


 

W schronisku jak śledzie, bo takich jak my zebrało się więcej, po ok. godzinie burza ustała, założyliśmy ubrania sztormowe i drobnym deszczu zeszliśmy do Kuźnic. Około godz. 16 byliśmy na kwaterze w Bukowinie Tatrzańskiej.
 
Pomimo tej małej przygody z burzą i deszczem, wycieczkę zaliczyliśmy do bardzo udanych. Wnuczka od razu padła i usnęła ze zmęczenia i nadmiaru wrażeń.
 
 



Dam jeszcze jedno zdjęcie, do wnuczki na Giewoncie wmontowałem mojego wnuka który oczywiście tam nigdy nie był (jego zdjęcie pochodzi z innej części Tatr - bodajże z Gęsiej Szyi). Ale jak ogląda to zdjęcie to z przekonaniem opowiada że był na Giewoncie. Niech się cieszy.
 
 

 Do zobaczenia na szlakach.
 

 

Klikając w poniższy odnośnik wracamy do strony głównej:








Wspierane przez Hosting o12.pl