FOTOGRAFIA AMATORSKA
Zbigniew Wójcik
c
 
 

Wycieczka rowerowa na trasie Szczawnica - Droga Pienińska - Czerwony Klasztor - Szczawnica

                                                                                                   Wycieczka z dnia  21 kwietnia 2012r.
 
 

 
Wycieczkę zaczynamy z centrum Szczawnicy ok. godz.8.00 przy budynku wyciągu na Palenicę. Ruszamy ścieżką rowerową po lewej stronie Grajcarka. Odległość ok. 1,6 km wzdłuż Grajcarka do Dunajca pokonujemy w kilka minut. Jest lekko z górki, pusto.
 
Po drodze mijamy trzy nowo wybudowane kładki dla pieszych i rowerzystów, oraz pięknie urządzony deptak po prawej stronie Grajcarka.
 
 

 
 
 
 
 
Po dojechaniu  do Dunajca skręcamy w lewo w tzw. Drogę Pienińską która będzie nam towarzyszyć na długości ok. 9 km tj. do Czerwonego Klasztoru na Słowacji.
 
Od tego miejsca czyli od okolic ujścia Grajcarka do Dunajca jedziemy szlakiem czerwonym. Po prawej stronie mijamy przystań flisacką - to tu większość turystów polskich kończy spływ przełomem Dunajca.
Piszę większość bo jest możliwość dalszego spływu do Krościenka n/Dunajcem.
 
 

 
 
Na przystani flisackiej ustawiony jest mały kamienny obelisk upamiętniający udział księdza Karola Wojtyły w spływie kajakowym w dniach 28-29 maja 1955r., który wielokrotnie wędrował pienińskimi szlakami.
 
 
 
 
 
Z przystani patrząc w kierunku Szczawnicy widać na Dunajcu tor slalomowy dla kajakarzy oraz skałę znajdującą się na środku  nurtu Dunajca noszącą nazwę Kotuńka.
 
 
.... tu widać skałę Kotuńka od strony przystani flisackiej. 
 
 
Skała ma wysokość 9,5 m a jej wierzchołek znajduje się na wysokości 438m n.p.m.  Na szczycie stoi rzeźba górala witająca turystów wjeżdżających do Szczawnicy.
 
 

  .... tu Kotuńka widziana z drogi Krościenko -  Szczawnica.    
 
Informacje praktyczne:
- na początku Drogi Pienińskiej tj. w okolicy ujścia Grajcarka do Dunajca znajduje się duży parking  oraz kilka lokali gastronomicznych, wypożyczalnie rowerów, kajaków.
 
My ruszamy dalej drogą wyłożoną w tym miejscu kostką. Droga wyłączona z ruchu samochodowego.
 
Jedziemy wzdłuż bocznej odnogi Dunajca. Kto się już zmęczył może wejść drewnianą kładką na dużą wyspę porośniętą drzewami i odpocząć na ustawionych tam ławeczkach.
 
 

 
 
 
 
 
Z tego miejsca widać Białą Skałę (665m n.p.m.) położoną w Małych Pieninach na zboczu Bystrzyka.
 
Jej wysokość względna to 130m. Na skałę nie prowadzi żaden szlak turystyczny (przed II wojną takowy istniał)
 
W lewo odchodzi krótka droga dojazdowa do schroniska "Orlica", oraz szlak niebieski prowadzący na Szafranówkę i dalej grzbietem Małych Pienin przez Dubraszkę, Wysoką, Jaworzynę na przełęcz Rozdziela.
 
 

 
 
Dojeżdżamy do Pawilonu Pienińskiego Parku Narodowego przy którym kończy się wyspa na Dunajcu. Od tego miejsca pozostała trasa przebiegać będzie wzdłuż głównego nurtu Dunajca.
 
W pawilonie można obejrzeć wystawę oraz film o Pieninach.
 
 

  
 
Przed pawilonem widzimy w skale grotę skalną - przed grotą są ławeczki na których zmęczeni mogą odpocząć.
 
 
 
 
Grota ładnie wygląda gdy roślinki się rozwiną i zazielenią. U góry zdjęcie z kwietnia, na dole zdjęcie z czerwca.
 
 
  
 
Patrząc z biegiem z biegiem rzeki czyli w przeciwnym kierunku do naszej jazdy widać miniętą wyspę na Dunajcu oraz w głębi zabudowę Szczawnicy. Wszystko na tle Beskidu Sądeckiego.
 
 

  
 
Po minięciu wyspy na Dunajcu zobaczymy zejście do przystani promu przewożącego na drugi brzeg turystów którzy szlakiem niebieskim wybierają się na Sokolicę - 1 godz. marszu cały czas pod górę.
 
Tu można też wypożyczyć kajaki górskie. Przeprawa na drugą stronę płatna (w 2012r) 2 zł od osoby.
 
 

 ... przystań promowa, w głębi widać szczyt Długi Gronik (569m n.p.m.) leżący w paśmie Pieninki. 
 
Zaraz za przystanią patrząc w kierunku jazdy zobaczyć można tzw. Hukową Skałę - 470m n.p.m. Jest to turnia skalna zamykająca Pieniński Przełom Dunajca znajdująca się na południowym stoku pokazanego wcześniej Długiego Gronika.
 
Turnia ma wysokość ok. 40m i jak widać prawie pionową ścianę opadającą do Dunajca.
 
 

 
 
 
 ... tu widać zarówno Długi Gronik jak i Hukową Skałę. Po prawej stronie przystań promu - szlak niebieski na Sokolicę.
 
 
Nazwa Hukowa Skała wywodzi się z dawnej tradycji wystrzałów pistoletowych dokonywanych przez turystów spływających tratwami co potwierdzają dawne kroniki np.:
 
"Tutaj to wyróżnia się Hukowa Skała, która się odznacza tym, że echo wystrzału dziesięć razy odbija się o grzbiety Pienin"  -  anonimowy autor z 1880r.
 
 "Jeżeli wszystko do tej wycieczki w porządku, t. j. woda w zwykłym stanie, czółna dobrze związane, przewoźnicy trzeźwi i pogoda piękna, to każdy niech bez najmniejszej obawy puszcza się przez Pieniny po Dunajcu, a nic mu się złego nie stanie, ale gdy który z tych warunków nie dotrzymany, i w dodatku jeżeli kto z osób, jak to czasem bywa, boi się ruchu na wodzie, to nie radzę mu płynąć tędy, bo zamiast roskoszy użyje strachu, gdziekolwiek czółno, jak na górskiej rzece, nagle chyżej się potoczy, to znów podskoczy, to się z falą spotka lub, zda się, że się o skałę rozbije. W miejscach spokojniejszych bywa zwyczaj strzelania dla odgłosu, ale nade wszystko śpiew do Pienin najpyszniej się stosuje." - autor Walery Eljasz-Radzikowski Ilustrowany Przewodnik do Tatr, Pienin i Szczawnic   z 1870r.
 
 
Po chwili dojeżdżamy do granicy państwa przy której stoi dawny budynek służby granicznej, dzisiaj słowacki pawilon Parku Narodowego.
 
 
 
 
W tym miejscu znajduje się również końcowa przystań flisacka na której kończą spływ tratwy z turystami  słowackimi.
Tratwy po załadowaniu na samochody wracają przez Leśnicę do punktu startu.
 
 
 
 
Wjeżdżamy na teren Słowacji  - do drogi na Leśnicę istnieje równoległa ścieżka dla pieszych oraz droga dla samochodów którą poruszają się słowackie samochody zabierające tratwy po zakończonym spływie.
 
 
  
 
Wygodną drogą z pięknymi widokami zbliżamy się do ujścia Leśnickiego Potoku który zasila Dunajec.
 
Potok Leśnicki tworzy w tym miejscu głęboki wąwóz. Po lewej stronie widać zbocze Wylizanej, zaś w głębi wznosi się ostro zakończona skała o nazwie "Sama Jedna". 
 
 
 
 
Pomiędzy tymi dwoma skałami w lewo biegnie asfaltowa droga  do Leśnicy oraz płynie Leśnicki Potok.  Kto bardzo głodny lub spragniony złocistego napoju jedzie właśnie tą drogą gdzie po ok. 1,2 km osiągnie swój cel.
 
My skręcamy na prawo by wzdłuż Dunajca kontynuować jazdę Drogą Pienińską. Do naszego celu pozostało jeszcze ok. 6 km.
 
 
... tu Wylizana tworząca rząd malowniczych turni wzdłuż drogi na Leśnicę.   
 
 
 
 
Pozostawiamy z tyłu Wylizaną i zjeżdżamy z asfaltu na bitą drogę biegnącą wzdłuż Dunajca aż do Czerwonego Klasztoru.
 
 

 
Droga którą pokonaliśmy od mostu na Grajcarku do ujścia Leśnickiego Potoku była pierwszym odcinkiem tzw. Drogi Pienińskiej wybudowanym w latach 1870-75 z inicjatywy Józefa Szalaya (założyciela uzdrowiska w Szczawnicy).
 
Po stronie słowackiej drogę aż do Czerwonego Klasztoru również budowano ze środków polskich.
 
Trzeba zaznaczyć że cała droga jest zamknięta dla ruchu kołowego. Prowadzi tędy jedynie szlak pieszy i rowerowy.
 
 
Oddalając się od  Leśnickiego Potoku Dunajec zatacza w prawo ostry łuk i otwiera się szerszy widok. Po prawej stronie zbocze Samej Jednej, za nią Wylizana a w głębi widać czubek Sokolicy.
 
 
 
 
 
 
 
 
.... na wprost Wylizana, po prawej zbocze Samej Jednej.  
 
Dunajec w tym miejscu tworzy ciasny zakręt, a w jego pętli widać wypiętrzający się Przechodni Wierch.

 
 
 
Budując Drogę Pienińską wielokrotnie zachodziła potrzeba wykruszania skał oraz budowy kamienno-betonowych nasypów. Miejscami nasypy są b. wysoko nad lustrem wody - kto ma zawroty głowy idzie lub jedzie rowerem bliżej skał.
 
 
... wysoki nasyp zawieszony nad Dunajcem, w tle po lewej granie Wylizanej, na wprost w całości Sama Jedna.
 
 
My jedziemy do przodu leciutko pod górę. Za kolejnym zakrętem ukazuje się za Przechodnim Wierchem czubek Sokolicy (747m n.p.m.) na tle lekko zachmurzonego nieba.
 
 

 
 
 
 
 
 
.... czubek Sokolicy widoczny z zakola za Leśnickim Potokiem. Widać reliktowe sosny rosnące na szczycie.
 

Widząc ten piękny szczyt planujemy następną wycieczkę którą opiszę w następnej relacji. Tu pokażę jedno zdjęcie ze szczytu Sokolicy ukazujące właśnie miejsce zrobienia tego powyżej tj. ostre zakole Dunajca za Leśnickim Potokiem.
 
 
 
 
W tym zakolu chwilę odpoczywamy, jest dopiero godzina 9.30 więc takich "porannych ptaszków" jak my jest niewielu. Dunajec leniwie płynie a pierwsze tratwy dopiero wyruszają z punktów startowych. W tym miejscu będą za ok. 1 godz.
 
 
 
 
Jak widać jedziemy całkowicie pustą drogą wzdłuż Dunajca. Wkrótce po jego prawej stronie ukazuje się kompleks ładnych skał leżących pomiędzy Sokolicą a Dunajcem.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Głowa Cukru - nazwa pochodzi od kształtu skały przypominającej głowę cukru (dawniej wytwarzano cukier w postaci takiego bloku).
 
 
 
Nasza skała ma kształt iglicy opadającej do Dunajca 190m stromą ścianą.
 
 
 
Niedaleko Głowy Cukru znajduje się turnia zwana Wilczą Skałą wznosząca się na 610m n.p.m. oraz na wysokoś 150m na lustro wody Dunajca.
 
 
 
Pomiędzy tymi dwoma turniami (Głową Cukru i Wilczą Skałą) leżą Wilcze Spady - dolinka wisząca.
 
 
 
 
 
Za zakrętem ukazuje się Ślimakowa Skała będąca turnią w masywie Pieninek.
 
 
Leży na wysokości ok. 535m n.p.m. i ma bardzo urwiste ściany.
 
 
 
W tym miejscu droga wspina się wyżej nad poziom Dunajca i oddzielona jest od niego pasem drzew.
 
 
Z tego powodu Skała Ślimakowa jest słabo widoczna z Drogi Pienińskiej.
 
 
Pomiędzy Skałą Ślimakową a następnymi turniami zwanymi Fujarkami wpada do Dunajca Pieński Potok.
 
 
Nazwa Ślimakowej Skały wywodzi się z legendy głoszącej że w jednym dniu roku schodzą się na niej ślimaki z całych Pienin.
 
 
Kiedyś przy Wilczej Skale i Ślimakowej Skale istniał szlak turystyczny prowadzący przez Dolinkę Pieńskiego Potoku do Zamku Pienińskiego. A tak o nim pisał w 1870r. Walery Eljasz-Radzikowski w swoim "Ilustrowanym przewodniku do Tatr, Pienin i Szczawnic"
 
"Z poza Czerwonej Skały wypływający potok Pieński tworzy wejście w kotlinę, z której jedyna ścieżka wiedzie do szczątków zamku Pieńskiego, nazwanego zameczkiem św. Kingi, od jej tu pobytu, gdy przed Tatarami r. 1287. do niego się schroniła z siostrami Jolantą i Konstancyą, wdową po Danielu, księciu Halickim, z 70 pannamni zakonnemi klasztoru Sądeckiego i wraz z licznym orszakiem duchowieństwa i szlachty. Znaleźli tu ocalenie, a lud w pięknej legendzie opowiada, że zameczek Pieński zbudowali aniołowie, gdzie, gdy się Kinga schroniła, mgły otoczyły górę i ukryły ją przed nawałą mongolską. Nie wiadomo jednak wcale pierwotnego początku zamku Pieńskiego jak i jego upadku; ukryty wśród skał, z przystępem tajnym, mógł odpowiedzieć swemu przeznaczeniu. Składał się z kilku odrębnych budynków połączonych murem, a uczepionych wzdłuż zbocza skały jak ptasie gniazda, dokąd przystęp tylko pieszym ludziom możliwy. — Jest domysł, że go Hussyci w 15. wieku zburzyli przy pustoszeniu na Spiżu. Od Dunajca resztki zameczku św. Kingi nie są zupełnie widoczne, i tylko umyślnie koło potoku Pieńskiego udawszy się z przewodnikiem można je zwiedzić."
 
Po utworzeniu Pienińskiego Parku Narodowego szlak został zamknięty i obecnie jest obszar ochrony ścisłej. Do ruin zamku Pienińskiego dochodzimy od strony Trzech Koron - co opisałem w wycieczce na Trzy Korony.
 
Dochodzi godzina 10 i płyną pierwsze pontony i tratwy które ruszyły z wcześniejszych punktów startowych.
 
 

 
 
My zbliżamy się do majestatycznych turni skalnych zwanych Siedmioma Mnichami. Leżą po słowackiej stronie bezpośrednio prze Drodze Pienińskiej. Poszczególne turnie dochodzą do 80 m wysokości.
 
 
 
 
 
 
 
Według legendy skały przedstawiają zakonników z Czerwonego Klasztoru zamienionych w skały za czyny niegodne życia zakonnego - podobno przeprawiali się na drugi brzeg Dunajca w celu romansowania z samotnie mieszkającą mniszką. Co się stało z mniszką nigdzie nie wyczytałem.
 
 
.... Siedem Mnichów widziane od strony Czerwonego Klasztoru.  
 
Dojeżdżamy do Polany Huta leżącej na wysokości 455m n.p.m.. Tu znajduje się rozwidlenie szlaków. Na wprost prowadzi nasz szlak czerwony do Czerwonego Klasztoru (0,5 godz.), zaś w lewo odchodzi szlak żółty na Targov (0,45 godz.)
 
 
 
 
Przed Polanką znajdują się wiaty turystyczne oraz obudowane źródełko gdzie robimy krótki odpoczynek i zjadamy śniadanie.

 
 
 
 
 
 
Jadąc dalej osiągamy następny ostry zakręt Dunajca i tu po raz pierwszy ukazują się Trzy Korony. W tym miejscu również jest turystyczna wiata.
 
 
 
 
 
 
 
Żona pedałuje dalej wzdłuż Klasztornej Góry a ja robię fotkę ze spokojnie płynącym tu Dunajcem oraz widoczną po jego drugiej stronie Świnią Górą mającą ok. 100m wysokości.
 
 
 
 
Świnia Góra schodzi do samego lustra wody Dunajca a swoją nazwę zawdzięcza dawnym flisakom którzy kiedyś w górę Dunajca ciągnęli tratwy siłą własnych mięśni. W tym miejscu znajdowało się trudne (świńskie) miejsce.
 
 
 
 
Z wcześniej cytowanego przewodnika z 1870r. autor tak opisywał to miejsce:
"Na tej cudownej przejazdce nikogo się nie spotyka, chyba czasem przypadkowo przewoźników holujących czółna, t. j. po zapłynieniu do Szczawnic ciągną je sznurami w górę po wodzie, sami idąc brzegami, raz po jednym, drugi raz po drugim brzegu Dunajca, miejscami zmuszeni wchodzić w wodę lub w czółna, gdzie skała, której się obejść nie da. — Ciężka to praca i za to głównie się płaci, a nie za przewóz po Dunajcu na dół, co dla przewoźników jet zabawką."
 
 
 
 
 
 
 
Minięcie Świniej Skały jest znakiem że zbliżamy się do największego zwężenia Dunajca na całym przełomie tej rzeki. Zwężenie to nosi kilka nazw - Zbójnicki Skok, Zbójecki Skok, Janosikowy Skok.
 
 
 
 
 
 
 
Dunajec w tym miejscu ma  szerokość ok. 12m i płynie skalnym wąwozem pomiędzy wapiennymi skałami Facimiecha (tzw.Zbójeckie Skały) po stronie polskiej oraz Klasztornej Góry po stronie słowackiej.
 
 
 
 
Koryto Dunajca jest tu głębokie, a prąd wody zdecydowanie przyspiesza by po minięciu  zwężenia bardzo zwolnić.
 
 
 
 
 Flisacy na tratwach opowiadają legendę o Janosiku który w tym miejscu przeskoczył Dunajec uciekając przed hajdukami z zamku w Niedzicy.
 
Z miejsca gdzie robię zdjęcia Zbójnickiego Skoku w górę Dunajca widać ostatnie skały przed Czerwonym Klasztorem tj. Ostrą Skałę i Grabczychy.
 
 
... tu zdjęcie robione przy Zbójnickim Skoku w kier.Czerwonego Klasztoru. Widać po prawej Ostrą Skałę i Grabczychy a w głebi Podskalnią Górę i Nową Górę.
 
 
Zatrzymujemy się nad Dunajcem naprzeciwko Ostrej Skały i Grabczychy i podziwiamy widoki. Widać  Trzy Korony.
 
 

 
 
 
 
 
Po ok. 5 min. od tego miejsca docieramy do naszego celu wycieczki - Czerwonego Klasztoru. Jest kilka minut po 11.
 
 
 
 
Z okolicy Czerwonego Klasztoru ładnie widać okoliczne szczyty. Na zdjęciu poniżej Trzy Korony, Wąwóz Szopczański, Podskalnia Góra i Nowa Góra.
 
 
 
 
 
 
 
Jadę drogą za klasztor i robię ostatnie zdjęcia tego obiektu na tle masywu Trzech Koron.
 
 
 
 
Zadowoleni wracamy tą samą drogą do Szczawnicy. Po przejechaniu ponad 20 km i nasyceniu się tyloma pięknymi widokami obiad na pewno będzie smakował.
 
 
Wycieczka typowo rodzinna - polecam. Tu kilka zdjęć naszej rodzinki z roku 2005.
 
 
 
 
 
 
 
 
                         
 
 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Pozdrawiam - życzę udanej rodzinnej wycieczki.
 
 
Powrót do strony głównej: STRONA GŁÓWNA 
 
Wspierane przez Hosting o12.pl