FOTOGRAFIA AMATORSKA
Zbigniew Wójcik
   STRONA GŁÓWNA      TATRY SŁOWACKIE      Dolina Rohacka i Stawy Rohackie

Wycieczka rowerowo-piesza Doliną Zuberską - Doliną Rohacką - Rohackie Stawy.

                                                                        Wycieczka w dniu 25 czerwca 2013r.


 
Wykorzystując ładną pogodę ruszamy z wnuczką na całodzienną  wycieczkę w Zachodnie Tatry Słowackie. Z Zakopanego jedziemy drogą wojewódzką DW958. Przejeżdża się obok wlotu Doliny Kościeliskiej i Chochołowskiej a następnie w m.Chochołów skręca w lewo w kierunku dawnego przejścia granicznego.
 
Dla udających się w tym kierunku po raz pierwszy podaję kilometraż od od skrętu w Chochołowie:
     1,0 km - mijamy granicę polsko-słowacką w Suchej Horze
    7,5 km - miejscowość Vitowa. Skręcamy w lewo na Oravice, Zuberec
  15,2 km - miejscowość Oravice. Mijamy po lewej stronie kąpielisko z wodą termalną i jedziemy w kierunku Zuberca
 27,7 km - miejscowość Zuberec. Z drogi głównej na końcu Zuberca skręcamy w lewo w ul.Rohacką  (kierunek m.Brestowa)
 31,5 km - miejscowość Brestowa. Bezpłatny parking po lewej stronie w okolicy Skansenu Wsi Orawskiej.
 
 
 
 
 
Ten bezpłatny parking jest zlokalizowany na tzw. Polanie Stefkowskiej gdzie w pobliżu znajduje się otwór wypływowy z Jaskini Stefkowska. Wejście do jaskini zamknięte - jest to bowiem jaskinia częściowo zalana wodą. W bezpośrednim sąsiedztwie parkingu znajduje się charakterystyczna muszla koncertowa.
 
 
 
 
Kto idzie pieszo nad Stawy Rohackie może wjechać samochodem na płatne parkingi przy wlocie do Doliny Rohackiej. My dla urozmaicenia wycieczki pierwszą część do Bufetu Rohackiego jedziemy rowerami.  Prowadzi tam szlak czerwony pieszo-rowerowy doskonałą szeroką drogą asfaltową. 
 
Od parkingu w m. Brestowa do Tatliakowej Chaty inaczej zwanej Bufetem Rohackim jest ok. 8,8 km. Podjazd cały czas pod górkę ale wynagrodzi to powrotny zjazd.
 
Poniżej podaję trasę, tabele z czasami, odległościami i wysokościami - część I rowerowa
 
 
 
 
 
 
 
Zdejmujemy z bagażnika rowery i ruszamy pod górkę. Po ok. 100 m po lewej stronie mijamy restaurację. Może skorzystamy w powrotnej drodze.
 
 
 
 
 
 
 
A bezpośrednio za nią znajduje się wejście do Muzeum-Skansenu Wsi Orawskiej. Muzeum zlokalizowane na gruntach Polany Brestowa przy drodze Zuberec - Zwierówka.
 
  
 Muzeum-Skansen Wsi Orawskiej otwarte w godzinach: 
 
    styczeń-maj   od wtorku do niedzieli    8 - 1530
 
      październik-grudzień od wtorku do niedzieli  8 - 1530
 
     czerwiec i wrzesień od poniedziałku do niedzieli  8 - 17
 
    lipiec i sierpień od poniedziałku do niedzieli  8 - 18
 
 
 Ceny biletów:    dorośli   -  2,5 euro
 
           emeryci, studenci   -  2,0 euro
 
          dzieci od 6 do18 lat  - 1,0 euro
 
         niepełnosprawni  - gratis
 
        fotografowanie - 0,5 euro       video - 1,0 euro
 
 
          
Muzeum-Skansen jest zlokalizowany w pięknej scenerii okolicznych szczytów u wlotu Doliny Zuberskiej.
 
Skansen udostępniono do zwiedzania w roku 1975. Obecnie na obszarze 20 ha znajduje się w nim wiele obiektów zebranych z rejonu całej Orawy.
 
Są tu zabudowania gospodarcze, chaty orawskie, leśniczówka, kościół, kuźnia, szkoła i wiele innych.
 
Przez środek skansenu płynie potok Zimna Woda Orawska przy której usytuowano młyn.
 
Fotorelację z tego skansenu postaram się umieścić w osobnej części.
 
 
Z  Brestowej Polany ruszamy  w kierunku Tatliakowej Chaty. Z drogowskazu dowiadujemy się że jesteśmy na wysokości 883 m n.p.m.  Do Zwierówki - 0,45 godz.,  do Adamculi - 1,45 godz.   zaś do Tatliakowej Chaty - 2,15 godz. Wszystkie te czasy dotyczą wędrówki pieszej.  Oczywiście my rowerami będziemy tam o wiele szybciej.
 
 
 
 
Podjeżdżamy lekko pod górkę. Asfaltowa droga na tym odcinku jeszcze udostępniona dla pojazdów mechanicznych. Droga kilka razy krzyżuje się z potokiem Zimna Woda Orawska.
 
 
... widok z asfaltowej drogi Brestowa - Zverovka.
 
 
 
 
Dojeżdżamy do skrzyżowania w m. Zverovka. Na wprost biegnie nasza droga  ze szlakiem czerwonym prowadząca w Dolinę Rohacką. Zaś w prawo odchodzi droga na płatny parking zlokalizowany przy stoku narciarskim.
 
 
 
 
Jest to dość charakterystyczny punkt trasy. Znajduje się tu duża tablica kierująca na parking oraz po drugiej stronie drogi pomnik ku pamięci słowackich partyzantów SNP (Słowackie Powstanie Narodowe w 1944r).
 
 
 
 
W tym miejscu jest tzw. rozstaj przy pomniku SNP. Znajduje się on na wysokości 1006 m n.p.m.   Z tego miejsca do Adamculi - 1,05 godz., do Tatliakowej Chaty - 1,35 godz. 
 
 
 
 
 
Wkrótce mijamy po lewej stronie hotel i restaurację "Osobita" Hotel oferuje nowocześnie  urządzone pokoje i apartamenty z balkonami z widokiem na góry. Posiada bar, bilard, kręgielnię.
 
 
 
A następnie dojeżdżamy do ładnego pensjonatu i restauracji "Sindlovec" gdzie można zaparkować kilka samochodów. W pełni sezonu raczej jest to nieosiągalne.
                                  
        
 
 
 
Ok. 100 m za restauracją "Sindlovec" kończy się droga dopuszczona do ruchu ogólnego.  Drogę przegradza szlaban - dalej dopuszczony jest jedynie ruch pojazdów uprawnionych służb leśnych i TANAPU. Oczywiście również pieszy i rowerowy.
 
 
  
W prawo odchodzi odcinek nowej drogi do wyciągów narciarskich i płatnego parkingu. Z tego parkingu można rozpoczynać wycieczkę pieszą na Rohackie Stawy. My dalej jedziemy rowerami a droga zaczyna bardziej stromo wspinać się do góry - otwierają się szersze widoki na szczyty.
 
 
 
 
 
 
Ja co chwila się zatrzymuję i robię fotki a moja kochana wnuczka ciągle ucieka do przodu. Pocieszam się że jest coraz stromiej pod górę (zdjęcia tego nie oddają)  więc w końcu "spuchnie".
 
 
 
Miejscami bardziej stromo więc kręcimy młynki na górskich przełożeniach a i tak zmęczenie coraz większe. Robimy krótką przerwę na napotkanej polanie.
 
 
 
Był tu kiedyś duży parking który został skasowany po wybudowaniu nowego w bezpośredniej bliskości wyciągów narciarskich.  Pozostał jedynie szałas-bufet.            Z polany do Adamculi - 0,4 godz., a do Rohackiego Bufetu - 1,1 godz.
 
           
 
 
 
Polana leży na wysokości 1087 m n.p.m.  Schodząc ścieżką w prawo do zagłębienia w którym płynie Rohacki Potok znajdziemy się przy płatnym parkingu i wyciągach narciarskich. Tą opisaną ścieżką można przyjść z parkingu idąc na Rohackie Stawy przez co zaoszczędzimy sporo metrów niż idąc asfaltem. Jest to po prostu legalny skrót - mało widoczny.
 
My jedziemy rowerami dalej asfaltową drogą. Z  polany nad drzewami wyłania się główna grań Tatr Zachodnich - widać Trzy Kopy i Hrubą Kopę.
 
 
 
Kto jest bardzo zmęczony lub spragniony może przy stołach ustawionych przy szałasie-bufecie odpocząć lub zrobić drobne zaopatrzenie.
 
 
 
  
Szlak czerwony posiada przy każdej napotkanej polance wiaty przeciwdeszczowe z ławkami i stołem. Takich mniejszych lub większych polanek mijamy kilka a z każdej coraz ładniejsze widoki.
 
 
... tu od prawej Hruba Kopa, Trzy Kopy, Zielony Wierch Rochacki.
 
Na następnej polance po prawej stronie ustawiony pomnik upamiętniający Alexiusa Demiana. Był on leśnikiem z Podbiela propagującym turystykę na tych terenach. To z jego inicjatywy wybudowano pierwsze schronisko w Dolinie Rohackiej.
 
 
 
Z tej polanki dobrze widać że Dolina Rohacka którą jedziemy jest typową doliną polodowcową a dowodem są widoczne zwały morenowe i zawieszone doliny boczne.
 
 
 
 
 
 
Przykładem tego niech będzie zdjęcie powyżej gdzie pięknie widać powieszoną Dolinę Spaloną u podnóża Zielonego Wierchu Rohackiego i Trzech Kop.
Dojeżdżamy do następnej polanki a właściwie rozdroża. Jest to rozstaj tzw. Adamcula. Leży na wysokości 1189 m n.p.m.
 
 
... widać Wołowiec i Przełęcz Jamnicką.
 
Tu po raz pierwszy ukazuje się Wołowiec (2063) i Jamnicka Przełęcz (1998). My będziemy jechać prosto szlakiem czerwonym. Z tego miejsca  do Rohackiego Bufetu pozostało pieszo 30 minut marszu.
 
Natomiast w prawo odchodzą dwa szlaki - żółty i niebieski. Szlak niebieski po 1,3 godz. doprowadza do Rohackich Stawów skąd szlakiem zielonym po 1,o godz. schodzenia również dochodzi się do Rohackiego Bufetu.
 
Z Adamculi patrząc w prawo ładnie prezentuje się Mały Salatin (2047), Salatin (2048), Brestowa (1934) oraz Mała Brestowa (1903).
 
 
 
Również po prawej stronie drogi w prześwicie pomiędzy drzewami po raz pierwszy widać Przełęcz Jamnicką i Rohacz Ostry (2068)
 
 
 
Zaś po lewej stronie drogi mijamy ok. 70 ha zniszczonego przez wichurę w roku 2000 lasu. Minęło 13 lat i las zaczyna się odradzać.
                                                                    
           
 
Z trudem pokonujemy ostatnie metry podjazdów i z wielką ulgą że to już koniec dojeżdżamy do Tatliakowej Chaty (Bufetu Rohackiego). To już wysokość 1380 m n.p.m.
 
 
 
 
 
 
Wnuczka myślała że kupi tu jakieś ciastko ale niestety wszystko jeszcze pozamykane gdyż turystów można policzyć na palcach jednej ręki. Ten wielokilometrowy podjazd dał się jej trochę we znaki więc odpoczywa.
 
          

Rohacki Bufet (słow. Tatliakowa chata) czynny jest jedynie w sezonie letnim kiedy przychodzi tu więcej turystów.Jest zlokalizowany na końcu asfaltowej drogi przy rozstaju szlaków turystycznych.
 
                                                                 
 
Obecnie schronisko  jest w końcowej fazie remontu-rozbudowy. Obok przy wejściu na szlakowe ścieżki znajduje się pomnik upamiętniający Jana Tatliaka który przyczynił się upowszechnienia turystyki na tym terenie.
 
 
 
 
 
 
 
Jak widać napór śniegu z okolicznych zboczy przewrócił upamiętniającą tablicę - myślę że Słowacy w najbliższym czasie to naprawią.   Na przedłużeniu asfaltowej drogi, około 100m za budynkiem schroniska znajduje się uroczy płytki staw - Czarna Młaka (Tatliakowe pleso)
 
 
 
To  bardzo dobre miejsce na odpoczynek zwłaszcza gdy brak tłumu turystów. Tu również są ławki a widoki na Rohacz Ostry i Rohacz Płaczliwy są przepiękne.
 
 
 
Jak widać jest to niewielki staw, bardzo płytki. Jego powierzchnia to zaledwie 0,28 ha. Jego historia jest b. ciekawa. Ponieważ staw wysychał aby go pogłębić Słowacy w latach 1946 - 47 sztucznie go obwałowali groblami z kamieni przez co mogło się zbierać więcej wody po opadach lub roztopach. Te sztuczne obwałowania doskonale widać na górnym zdjęciu.
 
 
 
Pomimo tego po 20 latach wody zaczęło ubywać co groziło całkowitym zanikiem stawu. W latach siedemdziesiątych mieszkańcy Zuberca wypełnili dno gliną i tym sposobem powstrzymali przesiąkanie wody a staw zachował się do dzisiejszych czasów.
 
 
 
 
 
Trzeba przyznać że staw chociaż  mały jest bardzo urokliwy. Mnie osobiście przypomina również uroczy Smerczyński Staw w Dolinie Kościeliskiej. Na obu panuje wyjątkowy spokój i harmonia z otaczającą przyrodą - lasem, szczytami.
 
                                
                 .... Smerczyński Staw w Dolinie Kościeliskiej.                                                       .... Czarna Młaka w Dolinie Rohackiej.
 
W czasie naszego półgodzinnego pobytu w ten zakątek  nie doszedł żaden turysta. Zaczynamy drugi etap naszej wycieczki. Pozostawiamy rowery przypięte do drogowej barierki i ruszamy pieszo szlakiem zielonym na Rohackie Stawy - 1,15 godz.
 
         
 
Początkowo nasz szlak zielony na Rohackie Stawy biegnie wspólnie ze szlakiem niebieskim prowadzącym na Smutną Przełęcz. Podejście biegnące rzadkim lasem i kosówkami staje się bardziej strome. Ze ścieżki otwierają się widoki na wszystkie strony. Patrząc do tyłu widać duży fragment Doliny Rohackiej oraz  zabudowę  Rohackiego Bufetu przy którym zostawiliśmy rowery.
 
 
Uważny obserwator wypatrzy również Czarną Młakę (Tatliakowe pleso) przy którym w takim spokoju odpoczywaliśmy i sycili oczy widokami na Rohacz Ostry, Rohacz Płaczliwy i Wołowiec.
 
 
 
 
Patrząc zaś przed siebie widać od lewej Przełęcz Jamnicką (1908), Rohacz Ostry (2088), Rohacką Przełęcz (1955), Rohacz Płaczliwy (2126) i Smutną Przełęcz (1965).
 
 
 
 
 
 
Ścieżka szlakowa jest dobrze utrzymana. Co jakiś czas spotykamy tablice informacyjne o występujących tu roślinach, kwiatach, zwierzętach, wodzie, rodzajach skał - szkoda że napisy jedynie po słowacku.
 
        

Na odcinku od Rohackiego Bufetu do Doliny Smutnej spotkaliśmy trzy istoty tj. dwoje turystów z psem. Zbliżamy się do progu Doliny Smutnej.
 
 
 
 
Pojedyńcze drzewa zanikają a coraz więcej kosodrzewiny i ogromne połacie paproci. Doskonale widoczny Rohacz Ostry. Góruje nad Doliną Smutną. Posiada ostrą granitową grań a sam wierzchołek przecięty jest charakterystyczną głęboką szczeliną.
 
 
 
Przez jego grań przebiega trudny czerwony szlak z dużymi ekspozycjami. Szlak ten prowadzi od Wołowca poprzez oba Rochacze, Smutną Przełęcz i dalej przez Trzy Kopy, Hrubą Kopę, Banówkę, Pacholę na Salatyn i Brestową. Jest to długi szlak graniowy. My docieramy do rozstaju w Dolinie Smutnej.
 
 
 
  
 
Dolina Smutna jest górną częścią Doliny Rohackiej. Jest typową doliną polodowcową w formie rynny otoczonej z trzech stron wysokimi szczytami.
 
 
Zimą z uwagi na często schodzące ze zboczy lawiny szlak jest zamknięty.
 
 
Szlak niebieski odbija w lewo w kierunku Smutnej Przełęczy - 1,15 godz.
 
Natomiast szlak zielony w prawo w kierunku Rohackich Stawów - 0,3 godz. Nim dojdziemy do rozstaju pod Trzema Kopami - 0,45 godz.
 
 
 
                                       

 
Zaczynamy podejście  do pierwszego Rohackiego Stawu tzw. Niżniego lub inaczej zwanego Wielkim Stawem Rohackim lub Dolnym Rohackim. Stawem.
 
 
 
 
 
Z podejścia patrząc do tyłu pięknie prezentuje się Rohacz Ostry i Przełęcz Jamnicka. Jest godz. 1300 a na przełęczy nie widać żadnego turysty.
 
 
Dotyczy to również całej grani Wołowca -jest 25 czerwca a tłok będzie  po 1 lipca gdy zaczną się wakacje i urlopy.
 
 
 
Pokonujemy ostatnie kamienne schody skalnego progu wśród scenerii porastających kosówek, paproci i szumiącego strumienia zasilającego Rohacki Potok.  
 
          
 
Ukazuje się nam Niżni Rohacki Staw leżący na dnie kotła polodowcowego. Jest to największe jezioro w całych Tatrach Zachodnich - jego powierzchnia to 2,22 ha, głębokość 7 m.
 
 
 
Wśród kosówek i krzaków jagód przyjemnie jest odpocząć i poczytać dźwiganą w plecaku przez tyle kilometrów  książkę. Druga sprawa że trzeba być trochę zboczonym by targać na szczyty książki.
 
 
 
Robimy pamiątkowe zdjęcie na tle Niżniego Stawu i ruszamy wyżej. Ścieżka prowadzi po prawej stronie stawu. Kilka metrów od ścieżki stoi chatka ratowników górskich.
 
 
             
          
 
Po wielu minutach samotnej wędrówki spotykamy dwoje turystów odpoczywających przy Niżnim Stawie. Mijając pozdrawiamy się nawzajem.
 
 
 
Przed podejściem na następny próg doliny rzut okiem do tyłu gdzie przed chwilą odpoczywaliśmy. Widać rygiel skalny zamykający staw na tle ogromnych piargów spadających z Rohacza Ostrego.
 
 
 
Aby dojść do następnego stawu trzeba zadać sobie trochę trudu. Ścieżka prowadzi małymi zakosami po stoku Przedniego Zielonego który po drugiej stronie wznosi się nad budynkami Bufetu Rohackiego.
 
 
.... Przednie Zielone widziane od strony Niżniego Stawu Rohackiego.
 
 
... Przednie Zielone widziane od strony Bufetu Rohackiego.
 
Ścieżka w tym miejscu prowadzi dość ostro pod górkę, tą trudność wynagradza soczysta zieleń porastająca (jak wskazuje nazwa) Przednie Zielone.
 
          
 
Zbliżając się do progu jeszcze raz oglądamy się do tyłu by podziwiać z dalszej perspektywy Niżni Staw Rohacki znajdujący się w kotle polodowcowym.
 
 
... próg doliny już blisko.
 
 
 
... kocioł polodowcowy z Niżnym Stawem Rohackim. W tle dwa Rohacze.
 
Dochodzimy do środkowego tarasu Przedniego Zielonego w którym powstały dwa stawy w wyżłobionej przez lodowiec rynnie. Są to tzw. Pośrednie Stawy Rohackie - Mały i Pośredni.
 
 
 
 
Staje się to nudne. Jak zawsze wnuczka mnie wyprzedza i zamiast podziwiać piękną przyrodę i góry to czyta książkę. Za rok  musi chyba zabrać kilka - bo ja chodzę coraz wolniej.
 
 
 
Pocieszam się że w drodze powrotnej to ja będę czekał na nią. Ja dobrze zjeżdżam rowerem z gór a ona boi się nabrać pełnej szybkości. Robię "brzydactwu" kilka zdjęć - niech koleżanki jej pozazdroszczą.
 
 
 
 
 
 
 
pozostało nam kilkanaście minut na pokonanie ostatniego progu aby osiągnąć następny taras Przedniego Zielonego w którym zamknięty jest ostatni Rohacki Staw tzw. Wyżni lub inaczej zwany Zadni Staw Rohacki.
 
 
 
Położony jest na wysokości 1718m n.p.m. na dnie zniszczonego przez erozję zbiornika firnowego. Wypływa z niego strumień do Doliny Spalonej.
 
 
 
Jest godz. 1510 wracamy do asfaltowej drogi. Jak się okazuje nie tylko my dotarliśmy tu rowerami. Są dwa następne przywiązane do barierki.
 
 
 
Teraz pozostał jedynie szalony zjazd na odc. ok. 9 km i powrót samochodem do Polski. Na zjeździe ja byłem lepszy. Wycieczka bardzo udana zarówno pod względem pogody jak oglądanych krajobrazów tej części Tatr Zachodnich. Istnieje duża możliwość modyfikacji opisanej trasy w zależności od swoich upodobań.
 
Polecam.
 
Powrót do:  STRONA GŁÓWNA 
 
 
Wspierane przez Hosting o12.pl